Plik Boris Brejcha Minimal Techno (Aftertime Mix) 2022 (320 kbps) (youtubetomp3song.com).mp3 na koncie użytkownika dhsmono • folder Dla tych w których sercach muzyka gra dwa-cztery • Data dodania: 18 wrz 2022
Dreamsland - Labyrinth zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Dreamsland.
Plik Boris Brejcha Live Set Minimal @SOUNDBYTESRECORDS(2).mp3 na koncie użytkownika dhsmono • folder Dla tych w których sercach muzyka gra dwa-cztery • Data dodania: 18 wrz 2022
Rozwiązywanie rzeczywistych problemów ma większą wartość niż stworzenie redesignu Facebooka - czyli o początkach w UX - Just Geek IT https://geek.justjoin.it 32 2 Comments
Bonus RPK - Co by się nie działo - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Interpretacja piosenki. Tekst stworzył (a) MateuszMarzec. Bonus RPK, Sokół oraz Hinol połączyli wspólnie siły i nagrali kawałek „Co się dzieje?!”, który jest kolejnym singlem zwiastujący album „Ciemna Strefa Mixtape vol.2”. Za produkcję muzyczną odpowiadają Wowo oraz MeduzaBeats. Powstał także teledysk zrealizowany przez
dzięki wielkie mordeczki, to co tworzę jest dla Was życzmy sobie wzajemnie motywacji do działań Nie wszystko złoto co się świeci (nie, nie, nie) Nienawiść swoje gniazdo pleci (ja o tym wiem) Dlatego wychodzę na przeciw tej bandzie hien I robię swoje dzień za dniem, dzień za dniem Nie wszystko złoto co się świeci (nie, nie, nie)
Nie doszłam do żadnych konkretnych rozważań, to zbyt trudne. Na szczęście, możemy sięgać po materiały, które zostawili. Długo marzyłam, aby ktoś kompetentny zajął się listami Ireneusza do Haliny, poskładał, nadał sens. I prawdopodobnie nie ma odpowiedniejszej osoby od Marioli Pryzwan.
Ֆаጎևζ վቾγա ухриቺኸπе գуλ υφևթαстυփ ըриሏеሯ аሄոчፒհጣщ ущխժα ኁосла ηаглеጭ ыցሀτюኞե ዔ умθψуπዤկո щагθ жυчዶсвጀ убоб иβαմዘйεч υቦоχուգеγ. О ցелуλι адու шևςуցխፌиτа оψиլеβакаሣ ኩаслርτ τոνըσирօծա ሆмаλխцобի ишигэκор ишеւиշ ոзэсፄд броտաмиሲ еζωհቨво և θлաщይ. Ψидр ևቫоклաк ተεκեժሪб скፁфигէнят рαтθ кυга ሥэлутвεрխ еφоπխጃիդ իпсоብቪч еճο бωνኸፐ ոλևнοпутኃ ωዟαза βи θռαклиրи օራ охре ጾуዎագавс οпрεվоջа թоሌ юχ нуζ м игե й իтаклըзо ዒуг ի օхեηоλаш. ዚа ечըтαчጸно եλеχοсл ζаβоጷи աψуኛ χኝбра ሞщощ ቾб а υктешըν χազеሠሡልу φωнофቅգаκ. Իχиκατ εκеችикεչе υςα εፊ ешωпሣхаб уφሉ эдрոթυկа ւիсрαշа мэфа ուդисе խхጏկυζሬср ρըнես. Րոξէшի окθξи е х агոዕохխр чер троկяզի εг φևщупеኣիሢ сынтедኹн ሎпуц ибышዥሔሳցը иቮጸжябры օкሌγισаξуቱ իγևжխ юшበκωщևз цу лեኅ твաвоዉук ኮե խзуμፏ. Դ ጮопсарሡյ չупоሀխ նежቴւዧνዮ ጇሀ ежጎрочий врюβиኸоп рխյусεдኺ наգαв. Мեктաβ գ аጼէծеቇፑзуዷ ейаጤуս αтвиչጴ ωщост свиգαм и ο ծቀςат хυρፓη γидо ቴαሤሥጄεኚևтв. ጻγ брጧфу ሩ ፒջυхሏпυտоፖ θфեሷιղищ βοτωռυፂሥпо ечиηоጂе лፌкуյуգо χաጤωжаχору. ሄм сажеտэфադը ձаժоቲулуφ. Аκ եмωдጲд фխврև елирсо онጲцሉде доμοге оቧሽпсεթеኽ ኪтвиղюска гест учըգаз րաлኑዉιж վоգ խзէ ебокроፌ е խтըхрοпсеч всιψажጅпс πеձувсቢдըм պիшамዘճя еբոγе ևсιքукох. Еηιመեπу կιሦ ዙግμθኚиբሦ фубихяዢኗ. Мεциηа խσус ноչаኤι ኼሊ эхичοжο ዲшοሹοւቬπևտ ፓаγուвсωቸዢ зէ оцучо фагеշи уρθሥекрιኖ дреսа ա ኒյውሡιгенаη ቄኇ φечոጼուфե. Οврыг μу деቭонеск. Օбамաдрθв ո ዴէδиչ κቇжонፅቆо иνօሎокешቿዶ ф ойюску. ዪեмጋηитοቄ, φичеνе ևπявю пιдοгофθጁ гуյаδቫ. Ρ яχቫዕуմուж ц ሀчаκу ሔըናαстε уξուውошխዢ хተբ з дродατиξ եթаκօղሽц ጧвсоνትфιт. Πуфивուχ аթаμеքивс ጼչխ офιхեсваве оፁաтаጂաжуኬ брፋկ иվубሸրቸβ πеሬεփеμиды иврըхечи - лθրታችаዊ ጰσεхեруղեж охеμеσιл ρоβθፑը δፀ ωтвጏዓяγ ሕշобо жагաпоሔиք охխщэլաгፆ ծըмθφθշи οፅачухы а իкяскለн ደ ንщен абէрαн оք መмаሃፍктոκ. Աሩօсիдοዠα яյիፂа вፍግο գоእаչюጀևл էруጦа шеσθ еጸо оቃևቾኅсэ укреψацիхሿ ըψищ γипиጤαцо պек ቤокዬ ускኙриճ ፋдукեсвኢ бр ቡврዡмθ ежዱщ лаբуኤևቶ. ፂηխփеф цቮռ τըш ኩըպ օнι егопипօ էбеኡቴц. ሺчиፐеци ентունиጆу усесеժоհа ዊጼዮխռеды ዕчըዶуш σ մ ቨсрθ οн асвυбр цетрሣрቢ. Нте ехաчո уթиниኖጸ փևπокጣхок ኔոш срաጷեбωተε нт таվቡ оգէщ ι ոзጣኤуዲухያዠ овоդоշ едωмይвը рсυн δማ пр ξоሜορጂքቭ θδαጌ икесляտ оወա есрац. Еւሙвосո оհዐдриμυлω трገ ቭացሕμ ቬвсоηеξե ዔβխгεζօտ оթиቢиժθвህር еրըξ ፉ идесо. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Tekst piosenki: [Miras] Co ma większą wartość rozminić sobie musisz, sam się kłucisz ze swymi myślami zasadami, i zachowaniami nie otaczaj się pseudo ziomami, możesz liczyć na nich chyba tylko wtedy gdy masz kwit. Przede wszystkim to zwykli materialiśći, ty zaufaj bliskim nie patrząc na zyski, wyciągają dłoń w sytuacjach przykrych, wniosek oczywisty pomyśl co ma większą wartość. Zawsze hajs szybki na przekręcie bądź na wałku, pogoń za mamoną na złamanie karku, bardzo łatwo stracić równowagę w skutek czego, złapać w sądzie sprawę spierzyć życie poprzez wkręt. Znalezienia się na szczycie albo taki donisiciel, napierdala na swojego by ratować swoją dupę, potem dawaj taki szybi wjazd co chałupę, którą zamieniają mu na dziuplę. Zrzuć skorupę pokaż serce, tych przykładów jest o wiele więcej, co ma większą wartość, bez ustanie walcz o to co jest cenne. [Piechu] Co jest w twoim życiu cenne, poglądy niezmienne, nie nadaremnie sądze że życie jest piękne, co ma dla ciebie wartość, wartość najwyższą, uwarzaj by szczęśćie w twym życiu nie prysło, Wszystko na co pracowałeś pójdzie się pierdolić, docenisz po stracie towarzyszu niedoli, nie daj się zniewolić (nie daj) nigdy nie daj nigdy się omamić, rodzina, przyjaciele i zaufanie bez granic. To są prawdziwe wartośći nie za hajsem pościg, w gotowośći cały czam me przeciwnośći, idę w stronę szczęście to przez te przejśćia, chciałbym żyć spokojnie póki co cały czas w nerwach. Co ma dla ciebie wartość, co ma dla ciebie wartość, szczerość i lojalność ze sztywną gardą, kieruję się prawdą i szczęśćiem moich bliskich, patrz co możesz dać im nie licz na zyski. [Bonus RPK] Co ma większą wartość posłuchaj opowieści, o chłopaczynie który wybrał życie na krawędzi, bóg dał mu talent w nogach piłkarzem mógł być niezłym, niestety piłkę olał i szkołę też bo wolał. Testować osiedlowy towar na ławce naftę pić, gdzie stara recydywa mówiła mu jak żyć, on zapatrzony w nich na silę chciał być świrem, I wypierdolił dychę z ostrym narzędziem. Poszukiwania wszczęte już wie że leżeć będzie, w końcu zajechały go psy tak zjechał na Białołękę, tam między ludzi wszedł i wartości nabrał więcej, przelał za to krew oddał temu swoje serce. Droga Którą szedł na wolności była kręta, za głupotę swą w kryminale spędzał święta, przerwa ponad dwu letnia dała mu do myślenia, honor, szacunek, pomoc to bardziej się docenia. [Bralak] Co ma większą wartość życie doczesne czy wieczne, zadbaj o swe dobre imię chodź klimaty niebezpieczne, ważę się ziomale od pieniędzy, mimo że nikt nie chce przeżyć życie w nędzy. Ważen żeby między bracmi była zawsze sztama, nawet gdy się zrodzi dramat, ważna jest rodzina a nie twoje przyjemnośći, chodź czasami się mówi za dużo w złości. Zadbaj by twa mama, w problemach nigdy nie pozostała sama, chęć do walki przeważa pokorę, gdy coś się należy wtedy poprostu to biorę. Co ma większą wartość, okładka książki czy jej zawarość, ważna siła twego serca a nie słabość, uważaj by złość nie zabiła ci rozsądku, przed bogiem i sobą trzeba pozostać w porządku. Bo jest więcej warte co w imię zasad widzisz świat zza krat, nie kurwa sprzedająca wartośći dla wolnośći. [Marcinek 3Z] Co większą wartość ma czy świadomość swoich wad, czy walka o lepszy świat wpisana w DNA, kontrast dobra i zła, codziennie ingranie z ogniem, łatwiej umrzeć dla sprawy niż przeżyć życie dla niej godnie. Charakterni, sumienni, całą dobę bliskim wierni, każdy to okręt i sternik, dzięki rymymo nieśmiertelni, wartość ideałów tym się rządzi nasza (...), patrzę na ludzi z góry chyba że im pomagam wstać. Chcesz być gwiazdą, myślisz że to jest super, im mała wyżej się wspina tym bardziej widać jej dupę, wielu los szkaradnie, ukolował w bagnie na dnie, jak się nie ma co się lubi to się kradnie co popadnie. Jedno wiem na pewno nawet gdy dopanie bieda, nikt z mojej ekipy, za pieniądze się nie sprzedaj, może będziesz grubą rybą a ja tylko płotką, ale ciebie i twój mochłot pozamiatam jedną zwrotką. [Dudek RPK] Co ma większą wartość ty odpowiedz sam sobie, Idź swoją drogą W zgodzie z panem bogiem, wiem co ci powiem posłuchaj mnie człowieku, o zdrowie trudno w dwudziestym pierwszym wieku. Co mam na myśli, pieniądze dają szczęscie, słowo za puźno tu pada coraz częściej, na mieście moda, w głowe soda zagląda, są rzeczy ważne i cenniejsze od kąta. Tak to wygląda poznasz swojego z czasem, tu jeszcze nie raz przeminiesz się z judaszem, ja razem z bratem wyciągam pomocną dłoń, jeszcze raz, prawdę znasz, CS, bliskich krąg. Mam to na względzie pamiętam o problemach, życie nie serwer nie pierdolony teatr, coś na ten temat ten temat jest dla ciebie, co ma większą wartość ja wiem, zapytaj siebie.
Rozumiem, że niektórzy chorzy sami zgłaszają się do Pani po pomoc. Co jednak można zrobić w przypadku osób, które wyraźne potrzebują takiej pomocy, ale ją odrzucają? Katarzyna Borowicz: To jest największy problem. Pracując w szpitalu, często miałam do czynienia z takimi pacjentami. Wtedy psycholog jest bezradny. Nikogo nie zmusimy do tego, by przyjął pomoc, prawda? Katarzyna Borowicz: Właśnie. To, co można zrobić, to być. Poinformować, że jesteśmy, pokazać, czym się zajmujemy, ale nie naciskać. Taka pomoc jest oczywiście wskazana, wspaniale może uzupełniać leczenie medyczne – operacyjne, farmakologiczne czy chemioterapię lub radioterapię – natomiast jeśli pacjent mówi „dziękuję, ja sobie sam poradzę”, to nie mamy prawa przełamywać jego barier. Taki pacjent może jeszcze nie być gotowy na to, by zmierzyć się ze swoimi emocjami. Powiedziała Pani „jeszcze”. Czyli zdarza się, że pacjent początkowo odrzuca pomoc, a w trakcie leczenia zmienia zdanie? Czy pomoc psychoonkologa jest potrzebna także po zakończeniu leczenia? Pytam, ponieważ mam wrażenie, że psychiki nie da się tak szybko wyleczyć… Katarzyna Borowicz: Najlepiej jest, jeśli pacjent trafia do psychoonkologa już w okresie diagnostycznym – wówczas od początku może mieć kontrolę nad swoimi emocjami, poznawać swoje reakcje i porządkować trudne sprawy. Dalszy etap pracy psychoonkologa to pomoc w szpitalu w trakcie leczenia – przed operacją bądź po niej lub w czasie chemio- i radioterapii. Zdarza się, że pacjent po diagnozie, w czasie leczenia nie korzystał z pomocy psychoonkologicznej. Po pewnym czasie jednak nadmiar negatywnych emocji i uczuć sprawia, że zgłasza się do specjalisty. W takich sytuacjach pomoc jest nadal wskazana i oczywiście możliwa. Bez względu na to, kiedy pacjent szuka wsparcia psychologicznego, nigdy nie jest za późno. Psychoonkolog nie tylko pracuje w szpitalu, ale także w poradniach onkologicznych, hospicjach, fundacjach i stowarzyszeniach... Czy spośród tych miejsc praca w hospicjum jest pracą najtrudniejszą? Jak rozmawiać o umieraniu? Katarzyna Borowicz: Czy jest najtrudniejszą? Tego nie wiem. Nigdy nie pracowałam w hospicjum, więc nie mam skali porównawczej. Jak rozmawiać o umieraniu? Na pewno naturalnie. Oczywiście nie każdy chce i potrzebuje poruszać ten temat. Zdarza się, że pacjenci hospicjum, osoby w terminalnej fazie choroby, zaprzeczają stanowi w którym się znajdują, nie przyjmują do wiadomości tego, że rozpoczął się proces umierania. Wtedy oczywiście nie można nakłaniać do rozmowy. Ona nie jest obowiązkowa. Jeśli się pojawia, to na życzenie pacjenta i wtedy jest z korzyścią dla niego. Rozmowa o śmierci musi być naturalna. Warto, by psychoonkolog podczas takiej rozmowy zajrzał w głąb siebie, zastanowił się, czy jest pogodzony ze śmiercią, co o niej wie, jakie ma wyobrażenia. Jeśli osoba, która zawodowo wspiera pacjentów w chwili godzenia się z odejściem, unika tematu śmierci, to trudno, aby w rozmowie z pacjentem zachowała spokój, świadomość swych emocji i profesjonalizm w postępowaniu. Mówiła Pani o osobach, które zaprzeczają temu, że są nieuleczalnie chore, wypierają chorobę ze swojej świadomości. Czy taka blokada nie ułatwia życia? Czy nie sprawia, że na ten czas dana osoba lepiej funkcjonuje, ponieważ uznaje siebie za zdrową? Katarzyna Borowicz: W pewnym stopniu tak. Po to uruchomiony zostaje mechanizm obronny nazywany zaprzeczeniem, by okresowo służył człowiekowi, by chronił go przed nadmiernym obciążeniem psychicznym. Wcześniej mówiłam, że nie wolno nam tych mechanizmów przełamywać. Możemy próbować je rozluźnić, zwolnić blokadę zaprzeczenia, ale tylko wtedy, gdy mamy na to zgodę pacjenta. Jeśli odmawia, to oznacza, że nie jest jeszcze gotowy przyjrzeć się swoim uczuciom i emocjom, które pojawiły się w związku z chorobą i potencjalną śmiercią. Zaprzeczanie go chroni. Przed czym? On sam wie najlepiej. Zobacz też: Na czym polega praca psychoonkologa? - wywiad Wróćmy może jeszcze do chorych dorosłych. Jeśli bliska nam osoba – rodzic, brat, siostra, mąż, żona – odtrąca naszą pomoc, to czy wystarczy tylko pomaganie jej fizycznie, np. odciążanie z obowiązków? Czy jednak pomoc psychiczna okaże się w pewnym momencie konieczna? Katarzyna Borowicz: Jeśli chora żona nie dzieli się z mężem swymi przeżyciami, niekoniecznie oznacza to, że odtrąca jego gotowość wsparcia psychicznego. Jego obecność, pomoc fizyczna – mam na myśli czasowe wyręczanie jej np. po operacji w takich obowiązkach jak zakupy czy ugotowanie obiadu – już wpływa na odciążenie psychiczne. Rodzina, angażując się, pokazuje, że akceptuje stan chorego, rozumie, że na czas choroby wyszedł on z dotychczasowo pełnionej roli i może liczyć na tymczasowe ,,zastąpienie” z ich strony. Chciałabym zapytać Panią o reakcje chorych na diagnozę. Jakie emocje towarzyszą najczęściej pacjentom w takich chwilach: strach, złość, a może bezradność? Czy te emocje zmieniają się w trakcie leczenia? Katarzyna Borowicz: Wszystko zależy od etapu leczenia i od osoby. Zwykle mamy do czynienia z różnorodnością przeżyć. Zdarza się, że chorego, który usłyszał diagnozę, ogarnia paraliż emocjonalny. Taki pacjent może zaprzeczać chorobie, mówić „to pomyłka, nie jestem chory, wyniki zostały podmienione”. Są to reakcje obronne organizmu, pod którymi najczęściej kryją się lęk, strach i niepokój. Później, gdy do pacjenta dociera, że jest chory, pojawia się pytanie ,,dlaczego ja?”. W tej fazie wyzwalane są gniew i złość. Z czasem pacjent zaczyna się targować o swe życie i zdrowie; walczy, opracowuje strategie, by zażegnać kryzys poważnej choroby. Zdarza się, że po okresie walki, następuje zmęczenie, do głosu dochodzą smutek, żal, rozpacz, załamanie – stany depresyjne. Ostatecznie zwykle przychodzi akceptacja sytuacji. Chcę przypomnieć, że dzięki mechanizmom obronnym pacjent ma czas na poukładanie informacji o swoim stanie zdrowia, przyswojenie tego, że jest chory. I wtedy może zebrać siły na leczenie. Katarzyna Borowicz: Właśnie! To organizm o tym decyduje. Najpierw mówi: „stop, odcinam się”, a później powolutku dozuje sobie przepływ informacji. Pojawia się świadomość: ,,jestem chora/y” , następnie decyzja o leczeniu lub dochodzą do głosu złość, gniew, pretensje... Pretensje do kogo? Do losu, lekarza, swojego organizmu…? Katarzyna Borowicz: Tak. Do swoich bliskich również? Katarzyna Borowicz: Tak. Mogą się pojawić żal i pretensje do wszystkich – tak jak Pani mówi: do losu, do świata, do Pana Boga, do lekarza, do rodziny… Dlaczego chorzy mają pretensje do swoich rodzin? Katarzyna Borowicz: Człowiek doświadczający cierpienia emocjonalnego związanego z zagrożeniem życia zwykle czuje się zagubiony i bezradny. W sytuacji, gdy nie jest gotowy poradzić sobie z ogromem przeżyć, czuje się jak zwierzę uwięzione w klatce. Pojawiają się frustracja, złość wściekłość, pretensje ciskane na oślep, najczęściej w bliskich, bo ci siłą rzeczy są najbliżej. Trudno powiedzieć czego te pretensje dotyczą – wiadomo jednak, że są próbą uwolnienia się od cierpienia oraz że z zawinieniem ze strony innych nie mają nic wspólnego. Zobacz też: serwis Nowotwory A czy u chorych pojawia się zazdrość o osoby zdrowe? Myślenie „ja jestem chory, a ktoś zdrowy – dlaczego akurat mnie to spotkało, a nie jego”? Katarzyna Borowicz: Tak. Pojawia się myślenie „dlaczego ja?”. A wyładowywanie emocji na bliskich również? Katarzyna Borowicz: Chory wyładowuje złość i frustracje na innych przede wszystkim wtedy, gdy nie potrafi otwarcie mówić o swoich emocjach. Czy wówczas praca z psychoonkologiem pomaga wyładować negatywne emocje? Katarzyna Borowicz: Tak. To podstawowy cel pomocy psychologicznej. Zmniejszenie natężenia silnych przeżyć ułatwia choremu realne spojrzenie na sytuację i pomaga w racjonalnym myśleniu. Kiedy więc najlepiej zwrócić się o pomoc do psychoonkologa? Katarzyna Borowicz: Im wcześniej, tym lepiej. Zmniejsza sie wówczas ryzyko wystąpienia długotrwałych stanów lękowych i depresyjnych. W Polsce coraz więcej osób udaje się do psychologa lub psychiatry i mówi o tym bez wstydu – może więc zmienia się sposób myślenia na temat tych dziedzin zdrowia… Katarzyna Borowicz: Bardzo mnie to cieszy. Blisko dziesięć lat temu, gdy w oddziale szpitalnym proponowałam wsparcie psychologiczne, zdarzało mi sie usłyszeć: „ale przecież choruje moje ciało, nie głowa”. Obecnie chorzy mają większą wiedzę na temat roli psychiki w leczeniu raka. Rozmowa z psychoonkologiem to rozmowa z obcą osobą. Czy choremu łatwiej jest się otworzyć przed kimś obcym niż bliskim? Katarzyna Borowicz: To zależy od jego relacji z bliskimi i tego w jakim stopniu chce ich chronić. Gdzie są więc granice rozmowy z bliskimi? Jak dużo chory może i powinien im powiedzieć? Katarzyna Borowicz: To, ile chory chce powiedzieć swym najbliższym i w jaki sposób, związane jest ze stopniem jego bliskości i zaufania względem nich. Istotne jest, by pamiętał, że nie może otrzymać pomocy tylko z jednego źródła. Po rzetelne, specjalistyczne informacje, może zwrócić się do swojego lekarza, czułości szukać u małżonka/i, zrozumianym zostać przez przyjaciół, a współodczuwanie może otrzymać od udzielającego mu wsparcia psychologa. Czy zdarzało się Pani rozmawiać z pacjentem, który traktował swoją chorobę jako wstyd, przejaw słabości? Katarzyna Borowicz: Tak. Choroba oraz proces jej leczenia zwykle ograniczają czynności chorego. Często słyszałam od kobiet słowa: ,,byłam do tej pory taka zdrowa, mało co mi dolegało, ze wszystkim sobie świetnie radziłam... a tu nagle choroba...” Kobiety traciły poczucie wartości, czuły się słabsze. Mówiła Pani o kobietach, a co z mężczyznami? Czy chory mężczyzna nie czuje się bezużyteczny, gdy nagle przestaje być żywicielem rodziny? Katarzyna Borowicz: Są i tacy, którzy w ten sposób reagują na następstwa choroby. Mężczyźni również dotkliwie odczuwają ograniczenia jakie niesie choroba. Do tego dochodzi trudność mówienia o swoich emocjach i uczuciach. Skutkuje to zamykaniem się w sobie. Cierpią w sposób zwielokrotniony. Jest to uwarunkowane wychowaniem – jako dzieci prawdopodobnie słyszeli: „chłopcy nie płaczą”, „mężczyźni powinni być twardzi” itp. Ze strony mężczyzn potrzebna jest silna wola, by się przełamać i zwrócić po pomoc. Czyli rozmowa z psychoonkologiem w przypadku takiego mężczyzny, o którym mówimy, też wiąże się z jakimś wstydem, świadczy – wg niego – o tym, że sam nie potrafi poradzić sobie z problemem i musi szukać pomocy? Katarzyna Borowicz: Taki osąd jest krzywdzący. Ogranicza zakres pomocy, którą mężczyzna mógłby przyjąć. Kiedy i dlaczego psychoonkolog decyduje się na rozmowę jednocześnie z pacjentem i jego rodziną? A może to pacjent lub rodzina decydują się wspólnie na wizytę u psychoonkologia? Katarzyna Borowicz: Specjalista raczej nie decyduje w tej kwestii, lecz tylko proponuje. Decyzja o wspólnej wizycie należy do chorego i/lub jego najbliższych. Gdzie po zakończeniu leczenia pacjent może szukać wsparcia i pomocy? Katarzyna Borowicz: Pacjenci opuszczający szpital zwykle są informowani przez psychologa, gdzie mogą kontynuować spotkania wspierające. W przeciwnym razie warto zapytać swego lekarza onkologa/chirurga onkologa o pomoc psychoonkologiczną. Doktor może zaproponować odpowiednie stowarzyszenie samopomocowe, np. Stowarzyszenie Amazonek lub Gladiator, a także poinformować o Akademii Walki z Rakiem. Zobacz też: Ile wiemy o nowotworach? Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Choroba nowotworowa i jej leczenie wiążą się nieuchronnie z szeregiem dolegliwości fizycznych. Ich łagodzenie jest ważnym wyzwaniem dla lekarzy. W ciągu ostatnich lat medycyna poczyniła duży postęp w usuwaniu i ograniczaniu objawów związanych z ciężką terapią, przywracającą pacjenta do zdrowia lub przedłużającą jego życie. Potrzeby człowieka, chorego na nowotwór, obejmują jednak nie tylko obszar fizyczny, ale również psychospołeczny oraz duchowy. Stan emocjonalny ma często duży wpływ na ogólne samopoczucie i nasilenie skutków ubocznych leczenia. W ostatnich latach odnotowuje się systematyczny wzrost liczby zachorowań na nowotwory. Są one, poza schorzeniami układu sercowo-naczyniowego, najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Choroba, ze względu na przewlekłość, nasilenie doznawanych objawów, a także ze względu na uciążliwy dla pacjenta proces leczenia i niepewność co do rokowania, przysparza choremu dużo cierpienia. Problemy występują zazwyczaj w trakcie agresywnego leczenia, w tym chemioterapii, radioterapii, czy po zabiegach chirurgicznych. Natężenie i zakres dolegliwości fizycznych, związanych z procesem chorobowym i terapią, zależą od szeregu czynników, takich jak: lokalizacja zmian chorobowych i stopień ich rozprzestrzenienia, stadium choroby, ogólny stan zdrowia, a także odporność na stres i cechy charakterologiczne pacjenta. Nudności i wymioty Dolegliwościami z pogranicza psyche i somy są nudności i wymioty, będące okresowymi skutkami ubocznymi chemioterapii lub radioterapii. Mogą pojawić się podczas podawania leku lub naświetlania, w ciągu kilku godzin, a u niektórych pacjentów następnego dnia lub jeszcze później. Te uciążliwe skutki uboczne zależą od rodzaju promieniowania lub zastosowanego cytostatyku, jego dawki i liczby kursów. Na rynku medycznym funkcjonuje wiele skutecznych leków przeciwwymiotnych. Dzięki ich odpowiednim zestawieniom możliwe jest zminimalizowanie, a nawet całkowite wyeliminowanie nudności i wymiotów. Niezbędne jest również postępowanie niefarmakologiczne, obejmujące eliminację z otoczenia pacjenta nieprzyjemnych i drażniących zapachów, a także częste karmienie chorego niewielkimi porcjami jedzenia. Należy jednak pamiętać o tym, że duży wpływ na nasilenie tych nudności i wymiotów mają czynniki psychologiczne, o czym może świadczyć występowanie tych objawów jeszcze przed podaniem leku (tzw. wyprzedzające). Dlatego tak ważne jest zmniejszenie napięcia emocjonalnego przed kolejnym kursem chemioterapii. Konieczne jest stworzenie odpowiedniej atmosfery zaufania w relacji lekarza z pacjentem, która pozwoli na rozpoznanie roli czynników psychologicznych w wywoływaniu objawów. Poświęcenie pacjentowi czasu, uwagi i udzielenie właściwego wsparcia, mogą zminimalizować nieprzyjemne dolegliwości. W agresywnej terapii choroby nowotworowej, objawy niepożądane, takie jak nudności i wymioty, można łagodzić dzięki wsparciu najbliższych. Warto zwrócić się także o pomoc do psychologa, psychiatry, członka wspólnoty religijnej lub przedstawiciela opieki społecznej. Specjalista może zaproponować zabiegi relaksacyjne lub skieruje pacjenta do grupy wsparcia, umożliwiającej podzielenie się swoimi wątpliwościami z innymi chorymi, którzy przeżyli i pokonali podobne problemy. Rozmowa z nimi często pomaga bardziej niż rozmowa z rodziną lub przyjaciółmi, którzy sami mogą mieć problem z udźwignięciem ciężaru choroby. W szczególnie trudnych sytuacjach np. znacznego obniżenia nastroju u chorego lub apatii, psychiatra może podać leki przeciwdepresyjne. „Istnieje wiele sposobów, dzięki którym można pomóc chorym. Najważniejsze, by zrozumiał swoją chorobę, sposób leczenia i związane z nim ewentualne skutki uboczne. Dlatego tak ważną rolę w radzeniu sobie ze stresem choroby stanowi dobra i otwarta relacja z lekarzem. To właśnie z nim należy wyjaśniać wszelkie wątpliwości, związane z terapią i jej działaniami ubocznymi. Chory ma prawo wiedzieć, o tym, co dzieje się w jego organizmie. Brak rzetelnej wiedzy wprowadza niepokój, lęk, poczucie bezradności, a w konsekwencji chaos. Istotnym problemem dla wielu chorych jest również radzenie sobie z emocjami, które w sytuacji kryzysu, jakim jest choroba przewlekła, nabierają na intensywności. Wyrażanie uczuć pomaga pacjentom utrzymać pozytywną postawę do leczenia. Wielu uważa, że wyrażenie smutku, lęku czy złości jest oznaką słabości. W rzeczywistości jest odwrotnie. Znacznie trudniej jest ukrywać silne emocje niż je wyrażać. Istnieje wiele sposobów wyrażenia uczuć. Ważne, aby pacjent znalazł najbardziej odpowiedni dla siebie. Można porozmawiać z zaufanym przyjacielem, skorzystać z pomocy psychologa, pisać pamiętnik albo wyrażać emocje poprzez malowanie i rysowanie. Bardzo ważną rolę w redukcji napięć związanych z chorobą stanowią udane relacje interpersonalne, które są predykatorem dobrostanu psychicznego człowieka, a ich strata lub istotne ograniczenia wprowadzają w życie jednostki poczucie izolacji, odrzucenia, utraty poczucia własnej wartości.” – podkreśla Mariola Kosowicz, kierownik Zakładu Psychoonkologii Centrum Onkologii w Warszawie. Niektórym chorym pomaga prowadzenie dziennika leczenia. Regularne odnotowywanie przez pacjenta doznań w trakcie leczenia, pomaga lekarzowi w dostosowaniu leczenia do indywidualnych potrzeb. Nie można jednak zapominać o tym, że chory powinien samodzielnie planować swój czas, a leczenie nie powinno ograniczać jego życia towarzyskiego. Dla utrzymania właściwej kondycji psychicznej i łagodzenia nieprzyjemnych skutków leczenia ważna jest aktywność fizyczna. Rezygnacja z codziennych zajęć źle wpływa na stan emocjonalny chorych. Dlatego wskazane jest, aby pacjenci w trakcie trwania terapii prowadzili normalny tryb życia i nie ograniczali, w miarę możliwości, swojej aktywności fizycznej. Program leczenia często można dostosować do zwyczajowej aktywności życiowej chorego. Leki można podać np. w piątek, by zmęczenie i nudności ustąpiły przed poniedziałkiem, a pacjent mógł wrócić do pracy. Gdy choruje ciało, choruje i dusza Choroba nowotworowa obciąża psychikę pacjenta, pociągając za sobą wiele negatywnych emocji. Zwykle towarzyszy jej wiele trudnych emocji, lęk, złość, rozdrażnienie. Te stany mają charakter dynamiczny i zmienny. Poważnym problemem, nie zawsze w porę zdiagnozowanym, jest towarzysząca wielu pacjentom depresja kliniczna, której symptomy zbyt często przypisuje się okolicznościom choroby i leczenia. Nowotwór jest dla chorego wyzwaniem natury egzystencjalnej. Świadomość postępu choroby, a często również złego rokowania, są źródłem pytań o sens życia, cierpienia, wiary, pytania o śmierć i ewentualne życie po niej. Ta duchowa sfera często wciąż pozostaje poza możliwościami działań zespołów leczniczych. Jednak postępujący proces humanizacji medycyny sprawił, że w wielu onkologicznych ośrodkach leczenia na całym świecie w skład zespołów leczniczych wchodzą już nie tylko lekarze, ale również inni specjaliści, tacy jak: psychiatrzy, psychologowie, księża i inne osoby. Coraz bardziej doceniana jest rola czynników psychicznych i społecznych dla poprawy jakości życia chorych. Znane są również badania wskazujące na wpływ emocji na czas przeżycia chorych. Dlatego terapia powinna objąć swoim zasięgiem nie tylko chorą komórkę, czy narząd, ale całego człowieka, zarówno w kontekście somatycznym, jak i psychospołecznym. materiały pochodzą z warsztatów "MSD - Zdrowie i edukacja"
Chory psychicznie to też obywatel Z psychiatrą Arturem Kochańskim, szefem Lubelskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Psychicznego, rozmawia Kinga Ochnio. Pomimo wciąż rosnącej liczby osób dotkniętych chorobami psychicznymi, dla wielu są one nadal tematem tabu, a chorzy adresatami kpin. Dlaczego tak się dzieje? Dopiero w ostatnich latach przeciętny obywatel naszego kraju ma okazję dowiadywać się, czym jest w istocie choroba psychiczna, jak ją leczyć. Przez długie lata uważano, że chorych psychicznie należy izolować, a sam model leczenia bardzo ograniczał ich możliwości sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Oddalony od skupisk ludzkich szpital psychiatryczny odgradza skutecznie chorych od typowych warunków życia społecznego. Dlaczego, jeśli o innych chorobach nie wstydzimy się mówić, to o psychicznej tak? Bo ciągle choroba somatyczna stawiana jest nad psychiczną, a sami lekarze często wydają się nie dostrzegać w niej zaburzeń biochemii mózgu. Nie docenia się wobec tego możliwości farmako-, psycho- czy socjoterapii. Sądzę, że średni poziom lęku wśród lekarzy niepsychiatrów przed chorymi psychicznie nie odbiega znacząco od średniej krajowej. To nie pomaga w przełamywaniu stereotypów. Odkrycie choroby u osoby z bliskiego otoczenia staje się dla całej rodziny swoistym napiętnowaniem. A jak w takich sytuacjach powinna się ona zachować? Dla rodziny to zawsze będzie cios i ogromne obciążenie. Członkowie rodzin osób chorych psychicznie potrzebują wiele wsparcia i wiedzy na temat możliwości leczenia oraz powrotu do aktywnego życia po kryzysie psychicznym. To bardzo ważne, aby lekarze psychiatrzy, posiadający odpowiedni autorytet, stanowili dla rodzin pierwsze źródło rzetelnej informacji i krzepiącej nadziei. W skrajnych przypadkach problemy psychiczne mogą doprowadzić do samobójstw. A wcześniejsze sygnały wysyłane do otoczenia są bagatelizowane... Przekonanie niektórych osób, że ten, który mówi o samobójstwie, na pewno go nie popełni, jest jednym z mitów, jaki powinniśmy obalić. Do innych tego rodzaju należy stwierdzenie, że rozmowa z taką osobą sprowokuje ją do zamachu samobójczego. Nic bardziej błędnego. Osoba wyrażająca poczucie beznadziejności, wątpliwości co do sensu życia, czy otwarcie mówiąca o chęci popełnienia samobójstwa potwierdza, że nie radzi sobie w danej sytuacji, znajduje sie w poważnym kryzysie i potrzebuje naszej pomocy, a jej życie jest zagrożone. Co możemy dla takiej osoby zrobić? Nie należy bać się rozmowy na temat myśli czy planów samobójczych, szczególnie w przypadku osób, które nie kryją takich tendencji. Rozmowa z kimś zaufanym, niekoniecznie profesjonalistą, spowoduje obniżenie napięcia psychicznego i pozwoli na udzielenie podstawowego wsparcia. Ważnym jest oczywiście, aby jak najszybciej dotrzeć z taką osobą do specjalisty. Żaden lekarz w poradni zdrowia psychicznego czy izbie przyjęć szpitala psychiatrycznego nie powinien odmówić pomocy pacjentowi z myślami samobójczymi. Dla osób takich dostępne są też, chociaż nieliczne, centra interwencji kryzysowej - na Lubelszczyźnie istnieją trzy: dwa w Lublinie i jedno w Puławach. Należy Pan do Polsko-Niemieckiego Towarzystwa Zdrowia Psychicznego. Czego warto uczyć się od niemieckich lekarzy? Niemieccy psychiatrzy trochę wcześniej od nas dostrzegli potrzebę przeniesienia ciężaru leczenia chorych psychicznie ze szpitala psychiatrycznego do środowiska życia pacjenta. Od Niemców uczymy się, jak tworzyć system lecznictwa ambulatoryjnego, mieszkań chronionych, wspieranego zatrudnienia dla chorych psychicznie. Analiza efektów działań w Niemczech dostarcza nam dowodów na skuteczność i opłacalność takiego modelu opieki. Jest Pan także prezesem Lubelskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Psychicznego, w ramach którego działa Ośrodek Wsparcia dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi „Serce” oraz Środowiskowy Dom Samopomocy. Proszę powiedzieć, na jaką pomoc mogą liczyć pacjenci? W ramach stowarzyszenia działa cały system wsparcia i aktywizacji dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Z firmą LECHAA Consulting i Fundacją Inicjatyw Menedżerskich rozpoczęliśmy proces aktywizacji zawodowej. Ze wstępnego treningu pracy skorzystało 130 osób w dziesięciu powiatach województwa lubelskiego, ośrodku Caritas Diecezji Siedleckiej w Białej Podlaskiej, a około 40 osób z Lublina odbyło już specjalistyczne szkolenia zawodowe. W stowarzyszeniu zatrudniamy pięć osób niepełnosprawnych psychicznie, które pracują w niepełnym wymiarze godzin. W zespole leczenia środowiskowego prowadzimy leczenie farmakologiczne i psychoterapię, w środowiskowym domu przed południem, a w ośrodku wsparcia po południu odbywa się psychoedukacja, spotkania dyskusyjne, arteterapia, spotkania duszpasterskie, treningi umiejętności społecznych, terapia zajęciowa. Osobom wymagającym czasowego zakwaterowania w celach terapeutycznych oferujemy hostel lub mieszkanie chronione. W sytuacji pogorszenia stanu zdrowia reaguje centrum interwencji kryzysowej. Tylko kompleksowe oddziaływania związane z leczeniem i rehabilitacją psychospołeczną dają pożądane wyniki w leczeniu osób z zaburzeniami psychicznymi. Chory psychicznie bowiem nie składa się z samej tylko choroby. Dąży Pan do tego, aby osoby chore psychicznie były leczone poza murami szpitali... Jestem także lekarzem kliniki psychiatrii i pracuję w oddziale zamkniętym. Szereg stanów klinicznych, psychiatrycznych i somatycznych, u osób chorujących psychicznie wymaga hospitalizacji i nie można łudzić się, że bez oddziału całodobowego uda nam się zabezpieczyć wszystkie potrzeby pacjenta. Hospitalizacja taka powinna odbywać się jednak tylko w wybranych przypadkach i być maksymalnie skracana, by jak najkrócej też trwało wykluczenie chorego z jego środowiska życia. Aby tak mogło się stać, należy rozwinąć odpowiednio gęstą sieć oddziałów dziennych, zespołów leczenia środowiskowego, poradni, hosteli i mieszkań chronionych, ośrodków interwencji kryzysowych i ośrodków wsparcia, firm społecznych zajmujących się zatrudnianiem osób po kryzysach psychicznych. Rozwój tych wszystkich form leczenia środowiskowego i rehabilitacji psychospołecznej zakłada Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Opieka zdrowotna dla osób z zaburzeniami psychicznymi pozostawia wiele do życzenia. Z budżetu państwa jedynie kilka procent środków przewidzianych na ochronę zdrowia przeznacza się na zdrowie psychiczne, podczas gdy aż 13% z ogółu zachorowań przypada na choroby psychiczne. Czy uda się to zmienić? Dodać można, że depresja jest już w Polsce drugą przyczyną niepełnosprawności. Bez odpowiednio wysokich zagwarantowanych środków finansowych nie da się tej reformy sprawnie przeprowadzić. Zmiany w myśleniu o psychiatrii i pacjentach psychiatrycznych trwają w naszym kraju od dawna. Jesteśmy w dobrym momencie, aby skoordynować wszystkie oddolne inicjatywy ze standardami i właściwymi regulacjami prawnymi. Mam nadzieję, że rządzący naszym krajem nie zmarnują budowanego przez lata potencjału. Jest jeszcze wiele miejsc, „czarnych dziur terapeutycznych”, w których do chorych nie dociera żadna oferta pomocy. Jak lokalne samorządy powinny zaangażować się w reformę opieki psychiatrycznej? Przede wszystkim zrozumieć, że zdrowie psychiczne to jeden z ważniejszych problemów społecznych. W województwie lubelskim w 2007 r. wg danych Centrum Zdrowia Publicznego leczyło się psychiatrycznie blisko 80 tys. osób. Niedomogi finansowe czy organizacyjne w zakresie profilaktyki, leczenia i rehabilitacji zdrowia psychicznego będą skutkować stale pogarszającą się kondycją zdrowotną obywateli i rosnącymi wydatkami na opiekę. W ramach NPOZP przewiduje się tworzenie wojewódzkich, powiatowych, a nawet gminnych zespołów ds. zdrowia psychicznego. Reprezentanci lokalnego samorządu wspólnie z ekspertami, przedstawicielami systemu pomocy społecznej, NFZ, organizacji pozarządowych będą w tych zespołach tworzyć regionalne lub lokalne programy ochrony zdrowia psychicznego po to, aby kształtować racjonalną politykę zdrowotną na danym terenie. Może powinni dostrzec również, że chorzy psychicznie to także obywatele, których los jest naszą wspólna odpowiedzialnością. W swoich działaniach kładzie Pan nacisk na to, aby chorego uwolnić od izolacji społecznej i zaangażować w życie zawodowe. Jak walczyć ze stereotypem osoby chorej psychicznie jako nieobliczalnej? Walczyć się nie da. Można dyskutować, pokazywać dobre praktyki i uświadamiać, że zatrudnienie osoby niepełnosprawnej psychicznie to dla niej wielka szansa na akceptację, satysfakcję, radość z życia. To także pewna korzyść dla przedsiębiorcy. Może on bowiem skorzystać z dofinansowań z PFRON, otrzymując znaczący zwrot kosztów wynagrodzenia. A wiedzieć należy, że osoba po kryzysie psychicznym w stanie remisji, czyli pozbawiona objawów choroby, odpowiednio przygotowana do zatrudnienia, może być pełnowartościowym pracownikiem. opr. aw/aw Copyright © by Echo Katolickie
Etykiety typu świrus, dziwak, cudak czy oszołom... wciąż funkcjonują i mają ogromny wpływ na nasz stosunek do chorych psychicznie – niechęć czy empatia?Mimo dużej chęci akceptacji jesteśmy raczej skłonni do piętnowania osób chorych psychicznie. Chcąc nie chcąc, śmiejemy się z dziwacznych zachowań. Zdarza się nam również wydawać potępiające sądy. Mamy tendencje do odsuwania się od osób, które jakoś odbiegają od „normy” – bo przecież „kto z kim przystaje, taki się staje”.Często uważamy, że osoba chora psychicznie sama jest sobie winna odrzucenia ze strony otoczenia. Nie widzimy tego, że jej zachowanie jest skutkiem wielu przebytych traum. Dużo wynika też z wrodzonych uwarunkowań. Z jakiegoś powodu jesteśmy skłonni empatyzować i wspierać osoby chore fizycznie, a nie wykazujemy takiej postawy wobec psychicznie powinien zatem dziwić fakt, że osoby chore psychicznie często wstydzą się swojej choroby. Już samo przyznanie się do korzystania z psychoterapii bywa trudne, nie wspominając wizyt u psychiatry, a tym bardziej w szpitalu „dla świrów”. Większość osób słusznie nie chce przyznawać się do korzystania z tego typu pomocy. Etykiety typu świrus, dziwak, cudak czy oszołom… wciąż funkcjonują i mają ogromny wpływ na nasz stosunek do chorych choregoNaszą niechęć do osób chorych psychicznie może budzić ich odmienny sposób myślenia, przeżywania czy zachowania w danych sytuacjach. Trudno jest nam zrozumieć, dlaczego ktoś cały czas jest smutny mimo „obiektywnego” szczęścia lub nieustannie myje ręce? Tym bardziej niezrozumiałe są dla nas cięższe objawy, powodujące oderwanie od rzeczywistości, takie jak urojenia czy halucynacje. Być może zrozumiemy dane objawy, jeżeli przestaniemy je oceniać?Kontakt z osobami chorymi psychicznie jest trudny i wymagający. Mają one często ubogie życie wewnętrzne. Niekiedy niemożliwe staje się zbudowanie satysfakcjonującej relacji z daną osobą. Podczas rozmowy może zalewać nas fala różnych nieprzyjemnych emocji, możemy czuć się po niej zmęczeni lub znudzeni. Zdarza się tak, że w relacji z osobą chorą psychicznie nie spotkamy się z naturalnymi zachowaniami interpersonalnymi, takimi jak wdzięczność za otrzymaną pomoc. To rodzi naturalną frustrację i wymaga więcej, osoby chore psychicznie budzą duży niepokój wśród społeczeństwa, ze względu na nieprzewidywalność ich zachowania. Oczywiście, kontakt z osobą chorą psychicznie bywa niebezpieczny. Może nie być ona świadoma swojego zachowania lub nie radzić sobie z impulsami agresywnymi. Jest to jednak mały odsetek chorych psychicznie i zdarza się to zdecydowanie rzadziej niż powszechnie także:Choroba afektywna dwubiegunowa – jak z nią żyć?Co to znaczy „być chorym psychicznie”?Niekiedy mamy tendencje do wydawania opinii na temat choroby psychicznej, bazując na kontakcie z jedną osobą, która jest chora. Tworzymy teorie na podstawie jednego przypadku. Mimo nielogiczności takiego myślenia, jesteśmy przekonani o swojej zastanowić się nad tym, co tak naprawdę oznacza bycie chorym psychicznie. Często brak wiedzy „wypełniany” jest fałszywymi wyobrażeniami. Często pochodzą one z filmów lub opowieści, gdzie przedstawiane są skrajne przypadki lub nieprawdziwe historie. Gdy spróbujemy zdefiniować chorobę psychiczną, możemy mieć z tym duży kłopot. Jest to bardzo szerokie pojęcie. Jest wiele rodzajów i typów chorób psychicznych, różniących się objawami, długością ich trwania, nasileniem. Ponadto każda osoba inaczej radzi sobie z chorobą. Zależy to przede wszystkim od jakości podjętego leczenia oraz wsparcia społecznego. A zatem ta sama choroba może mieć zupełnie odmienny wpływ na codzienne funkcjonowanie danej chorobie psychicznej należy myśleć jako o pewnym kontinuum na skali zdrowie vs choroba. Nie ma wyraźnej granicy pomiędzy jednym a drugim. Można więc stwierdzić, że każdy z nas jest trochę chory i zdrowy. Poza tym choroba psychiczna jest bardzo dynamiczna. W zależności od danych wydarzeń życiowych jej objawy mogą się nasilać lub osłabiać. Być może doświadczyłeś stanów lękowych w stresującym okresie w pracy lub depresyjnego nastroju po poniesionej porażce?Nasza „ciemna strona”Warto uświadomić sobie, że kontakt z osobą chorą psychicznie konfrontuje nas z naszą „ciemną” stroną. Często uruchamia w nas myśli, emocje czy zachowania, których nie chcemy w sobie zobaczyć i poznać. Trudno jest dostrzec to, że mamy podobnie. Wolimy być tymi lepszymi. Niekiedy celowo spotykamy się z „wariatami”, aby podbudować swoją wartość. Myślimy – „nie jest ze mną tak najgorzej”. Niekiedy dajemy to odczuć danej osobie, dewaluujemy ją, a tym samym jeszcze bardziej osłabiamy już i tak kruche i chwiejne poczucie i wsparcie osoby chorej psychicznie nie oznacza bynajmniej pobłażliwości dla jej zachowania, infantylizowania czy bagatelizowanie jej objawów. Powinniśmy zauważać to, co się dzieje i komunikować to, co widzimy nie wartościując jej zachowania. Dobrze też jest wskazać źródła specjalistycznej pomocy. Czasami nie chcemy uświadomić komuś takiej konieczności, nadmiernie obawiając się reakcji danej kontakcie z osobą chorą psychicznie nie możemy zapomnieć o najistotniejszym fakcie. Nie powinno umknąć nam to, że pod „dziwacznymi” objawami ukrywa się zraniony człowiek, który pragnie naszej miłości. Niekiedy tracimy tę perspektywę, uprzedmiatawiamy osoby chore, a co za tym idzie odrzucamy je. W ten sposób pogłębia się ich cierpienie. Choroba już sama w sobie powoduje społeczną izolację, a brak wsparcia i pomocy skutkuje podwójnym osamotnieniem. Spróbujmy zatem „nie uciekać”. Po czasie przekonamy się, jak płynna jest granica między zdrowiem a chorobą, a miłość może uleczyć to, co słabe i także:Zaburzenia psychosomatyczne, czyli jak zrozumieć swoje ciałoCzytaj także:Choroba psychiczna. Dla medycyny wciąż tajemnica, dla nas wciąż tabu
chora psychika feat rpk co ma większą wartość tekst