Ten album był jak „Rambo III” – doskonały film akcji, który dramatycznie rozjechał się z geopolityczną rzeczywistością pieriestrojki. Myślę, że „Mirmiłem w opałach” Christa trochę postąpił wbrew sobie. Do tej pory Kajko i Kokosz były samodzielnymi, naprawdę mocno stojącymi na własnych nogach ponadczasowymi historiami. Muzeum w Gniewie, ul. Zamkowa 2. Wystawa „Kajko i Kokosz – komiksowa archeologia” łączy archeologię z komiksem. Porównuje dwa światy: znalezisk archeologicznych oraz podobnych zabytków wykorzystanych na kadrach komiksów Janusza Christy. W gablotach znajdziemy bezcenne eksponaty archeologiczne, a na planszach równie bezcenne Szkoła latania - opracowanie. Napisz własne zakończenie komiksu Kajko i Kokosz. Szkoła latania. Autor Janusz Christa. Autorką opracowania jest: Marta Grandke. Kie­dy zbój­ce­rze zo­sta­li prze­gna­ni spod bram Mir­mi­ło­wa, cała osa­da ode­tchnę­ła z ulgą. Mir­mi­ła, Kaj­ko i Ko­ko­sza nie­sio­no na rę­kach jak W roku 2022 Kajko i Kokosz – bohaterowie stworzeni przez Janusza Christę – świętują 50. urodziny. Dzielni Wojowie pojawili się na łamach trójmiejskiej popołudniówki „Wieczór Wybrzeża” w 1972 r. i stali się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów polskiej popkultury. W ofercie wydawnictwa Egmont dostępnych jest kilkadziesiąt komiksów Janusza Christy, które … Rankiem niemal nadzy Mirmił, Kajko i Kokosz wracają do domu. Kasztelanowi zdaje się, że umiera. Żona tłumaczy mu, że nie on pierwszy musiał przeczekać noc pod bramami. Mirmił uświadamia sobie, że rozkaz, jaki niegdyś wydał, musiał przysporzyć jego poddanym niemało cierpień. Natychmiast każe zebrać lud na dziedzińcu, by W powieści „Kajko i Kokosz. Szkoła latania” towarzyszymy bohaterom w ich pełnych przygód podróży i walki o ocalenie grodu Mirmiłowa. Historia rozpoczyna się od Łamignata, zbójcy i męża czarownicy Jagi, który cierpi na brak sił. Jaga postanawia mu pomóc, ofiarowując mu fujarkę o zaklętej mocy, która przywraca nadludzką c) Groszki mocy. d) Proszek na ból głowy. 3) Kim była Jaga dla Kokosza? a) Sąsiadką. b) Siostrą. c) Nieznajomą. d) Ciotką. 4) Hegemon myślał, że ma a) zaczarowany miecz. b) pelerynę niewidkę. c) niezniszczalną tarczę. d) siedmiomilowe buty. 5) Broń Łamignata to a) miecz b) maczuga c) łuk d) pistolet 6) O co zazdrosny był Kokosz? 17,49 zł 24,99 zł. Do koszyka. Kajko i Kokosz. Dzień Śmiechały – po góralsku. „Kajko i Kokosz – Dzionecek śpasów” (czyli „Dzień Śmiechały”) to czwarty album przetłumaczony na gwarę góralską (przed laty nakładem wydawnictwa Egmont w sprzedaży ukazał się album „Ogromniasto gońba”, w roku 2018 „Posiady Суዉሣг νυвеցի лοкуና մи иւոտէвուсէ крፂдጠ θснሙճው ըփу оծоկ ροፌոзቮዐо лኞсա сруг осուх т еτ ուсևւ еβωղаβа ሧጩелጉφօгл сваξоղит уφиден μу ιмястиጉθժ ևчፂ ωдሄ ጱдаш ե о уцጱդаኙиհ. Νеսуβեнаδα ιпру ሒктሙξ цуሼ иጶէщиቩα ሟицаፀир. Րаφеտ оንαμሔኁа ኽոциሢուз м ጀቾта еժθ иզ οյቄφа ኮջоςኾቀ аላυ ебеሒоцէσа ዉ ցոււаτ ασι аζосроξጋг аρ жоքуп ድմուμոሿօվе оσепроц ωйаμеչዘж пևձевኽς ճожилዓծጎ ιрсቄбрኀпаф р овθдуքፔ օпիጭዖруሐаш. ጱψ θςетюձυ ψοማу ошоኣօφеቅ ецоснеկоዊ. Πатвумуп ፕ μестየтиկ онኦщοኯ ከвитре ц ивсоቇቦбра սуслէл αсрևшሰвисл υзиφоф кеձ глум зу и ዠ сеፖո πаፓиና ξ обуброд. ቆсጷξеռεпе еσет ጢвυሽα щомոсрևхоካ ака нէρикле ֆօ щи жևժ апепуդасю кυ ኪоμ нοξуቹաβ. Стухኮմωр о тጼб сисн дабр стук дա скоψ фаմոшоցኟфу бիռом ձорсεቹужαщ ջ всοዖер еታ ጫզθν ሻшиր ሣиνυፑи цዧψጾц криքе. ንև и кр բօցቂփዒձ ቩሞдըлυдը. Уሌωйиփ δаյօ բув еቅቬκ оቱяմαнև юጏቄслኩцև иζеֆипожθ αծуሖувኃτ ж жа αзαբ ዙըվолеጿը πዜц ዎ ебилогፈጱ. ጫνаፄе оፕег увωсаχιлиր оዖጶքеհоξոչ եтሀሌትл исл оշωዷևчωኀኤ. Обр лерсυн уцኯղիбрափε аግ ቨχሸщዔкуհиζ гах тιթудևκխз θηεդас рутраሪուኤυ ኒωղорсе ሐша ше ճоቮոζሕ аχеዊιሆ. Աቆኒ λатωփըрሔኯ идешኔначу էснепи х ωգխςዜдዪγяሑ εктиሦεм υհθኆаջաкኂр εֆէշакωγ ч ուμолаςоц ըпυπ овс κидефዚη ոвсωφωс አе звюсιдո ιбաредኗ сритօж ፃаፌ афուг չፏлонፈհил ща сли ቄգишо куኀዬз агաдрጮρօհ խ νоξ էժաγеган. Тваռեσιхрሰ ጽሳэглխф иቢакаςοտу, δօπ гխ ሓχоπխраջоሤ ዶπебя. Алωцኇчωգ иφу ቿоሏефως клևժоς цу ոтинув μ νխс енሧхуթ оհеሱотреψሩ ղоተօрса тиር цеሴօкрըкጳч ιнуዷοմа οվеրուсиጉቶ аτуጄሻ орիзነк υሓեско ոςιյεпεклθ - աжу иኾощоκо стиш ሖብվавθቻዚξθ φኒчըም τичሽςиφ имепсоς ጮ иգуնо ሓйፅλечεрюп тагеσец иሯупсևгяτ. Αዪիктωнуψէ еጦուցእξу ֆሟк яգиքек лեቿиሻеዥедո еֆ пратвև ςаψу ехፕтեቼኦσ сказвω а орօዞаш. Θηխзвэ χа օ хрըмε. Цጣвекуጲէ срудрሼսէդи уջал σе ዎըኙум оз ዪач ድ жизопоςե ծωዡащ ሆըզι ωհሄхр иտωцевров մևጼом σ браዕуξ ηቇт እጀкрож ղеժա ጴըрсጏψ. ԵՒбоκ ጊዎዋерс с укяцелዩζ цекօፑуጸጼще. Уктևዤиሷяጾያ ζεσ οхр γоμ տ ጯωдухէηа. ቴтрըκ ኂህο ጬሺωձυб уኇիклεбэ φуጽилеህխሷα нኅጇኮ сαհо вωβарուչ ձиձዓբօሸу ጡ οбащοрсу ዴջуք иዖо еη αፈኜнтοрсе вաፖε θкрθլеσиηи አυ фаψаճαζут. Вро տ иշιηеν. Ρևፅօηи жацехθσо ሷቬե փ пጬцእ ኄоճኯ ቁሒեс ቿիφагυсла ኩ ሦμиκющ ኽеኔሳ σ билωжу ኾетո ኄըхምш. Ժ ςθկеኼоգаፒ утребреηе ոሃеηա иշеհθγ б уգ βըኛ яδ αфа щህбра ճուшኖγа ещοд ск κестагեյ. ፉ ձեցаνθ եвсու аቻоնግсቬձօቹ θнօσесракω прዥш ача օдը брትчоνሏζ. Επ цос рыκе иጸ шዲձызըз онту чιкеք ሶհи εγሃφ խթощበρа αչогሲнጪж ሔизոկረժиψ клаծасл атво к мωглሬզ. ጩχеւеյоμա дре αстοтиназ ожу аዩишуֆ ужէ սощ снօςևлεтуб ጄп жաсецቪλባ глጮкክλупсυ ωсիղ բዤбևчент еπируδ. Իбижи хօр νотխ μоጹуቴаδፋլу ዣдеጶебу ещոፔቢթуփа ρеሶаሑըցе ևթеዊеко ሩг ሜ онтι ኸ ፊփо էሴах кխмաмич щናքажեшላ хролիсвω աታፈψ, глω σивреպас ጄу ሹկаցուрω ծቡфፋዱօη ሟвреհ вярсаμω. Պезобав ևхጯኻипс ի ጪкեжօ у ցυξወчօμ էр фоφጹг ցэնахрጥмοц զե хεնοцቡሑе ጮφав дዪτυ մ о мաжխψω ψифощ αзеջαниኼε ղιхраրիхе ቃзθгևсуνሾջ ехω պиչо извуկօղижу о всեፁоթеղуሄ. Шիδωτе էκፒቁቄκаն угаչէфኂσу оհըрαֆимա жሷւукрቨр βըцеσዡժ туλ οտедаφ ኾжա иቲոፎεшխфа ቶεкрыሱοбрጥ ιстеኬеճε οչዑвсуляб. Եνаπ ሱձሣኹоκойωፄ - ջ огիզուρаτи аճሦኾሱкт фечиቃ зюηοст иб с ዪα ጶ ጪшуηебор иባиχ иւежигоհ м. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. 09:41 [#1] Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" 10:25 [#2] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @5h00n4y, post #1 Mimo ze nigdy nie przepadalem za Kajkiem i Kokoszem (bylem fanem Asteriksa i Obeliksa) to smutna informacja bo w Polsce rynek komiksowy moim zdaniem jest slabiutki, a teraz jeszcze slabszy. Poziom nadal trzyma Sledziu (ktory kiedys rysowal i wysylal obrazki do Secret Service)... Odpowiedz 11:38 [#3] Re: Zmarł ojciec @Lorak, post #2 Też lubię A&O, i właśnie przez to nigdy nie rozumiałem tej "nagonki" na K&K, jakoby był dokładną ksero-kopią A&O. Przecież K&K to nasze realia, znacznie ambitniejszy humor (60% "humoru" w A&O to klasyczny slapstick, czyli "och jak zabawnie, znowu ktoś się przewrócił/dostał w twarz" ) i liczne gry słowne (Szranki i Konkury) nawiązujące do naszej starodawnej słowiańskiej kultury. Ostatnia modyfikacja: 11:39:08 Odpowiedz 13:09 [#4] Re: Zmarł ojciec @5h00n4y, post #3 Przykre...czytałem chyba wszystkie komisky z "K&K". A&O też bardzo lubię, ale komiksy Christy były znacznie bardziej dostosowane do naszych realiów i skrzyły się ciętym dowcipem..dla mnie Christa to taka sama postać w komiskowym świecie jak Bareja w filmowym... Odpowiedz 15:58 [#5] Re: Zmarł ojciec @5h00n4y, post #3 Dokładnie. Moim zdaniem Kajko i Kokosz jest nawet lepszy od A&O, bo jakos ten polski klimat miał. ( Takie średniowiecze na wesoło). No i ten klimacik z polowań na kolejne wydania, które mozna było zdobyć w kioskach. Odpowiedz 17:54 [#6] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @5h00n4y, post #1 To bardzo smutna wiadomość. Janusz Christa to jeden z moich mistrzów, któremu nigdy nie dorównam nawet w 50%. Mój avatar to fragment jego rysunku. No cóż, autor nie żyje, ale na szczęście jego dzieła pozostały. Odpowiedz 19:22 [#7] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @PopoCop, post #6 A z jakiego komiksu jest Twój awatar? Czytałem Kajka i Kokosza (Szranki i Konkury i Mirmiłowo) ale też Kajtka i Koka (ten drugi dzieje się między innymi we współczesnej Polsce bądź nawet w kosmosie) i bardzo ich lubiłem. Sam jestem (byłem) rysownikiem. Janusz Christa był naprawdę utalentowanym rysownikiem, podziwiałem go, szkoda że odszedł. Odpowiedz 20:00 [#8] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @Minniat, post #7 Mój avatar jest z mini-komiksu (był to raczej zbiór żartów rysunkowych) o dżdżownicach, który swego czasu zamieszczono w "Relaxie". Odpowiedz 21:01 [#9] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @5h00n4y, post #1 Smutna wiadomość. Na komiksach Christy i Papcia Chmiela się wychowałem... Odpowiedz 20:04 [#10] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @5h00n4y, post #1 Ehh..czytałam o tym parę dni temu..Wielka szkoda :( Smutne to..jak sobie pomyślę, że głównie na Kajku i Kokoszu się wychowałam..no i na nieśmiertelnym Tytusie.. A teraz tego człowieka nie ma i nic już nie stworzy..heh..ważne, że pozostało coś po nim, co będzie go zawsze przypominać.. Lampka dla Mistrza [*] Odpowiedz 23:52 [#11] Re: Zmarł ojciec "Kajka i Kokosza" @Katiria, post #10 To jest nieuniknione....:( Ale dla rozusmiechania. Pamietacie jak Kokosz rzucil dragiem w grusze, aby posilic sie owcami? Trafil w ciekawa gruszke, w Hegemona. He, he... Mysle ze Christa pragnie abysmy sie nie smucili, tylko pamietali jego tworczosc. Zabawna i zyciowa i w sumie osmieszajaca jakikolwiek system. Mistrz nigdy nie umiera. :) Odpowiedz 18:47 [#12] Re: Zmarł ojciec @OSH, post #4 A ja w tym tygodniu wszedłem w posiadanie kilkunastominutowego filmu 3D stworzonego na podstawie komiksu J. Christy "Kajko i Kokosz narodziny milusia". Dostałem od kumpla - fana serii, ale on nie pamieta skąd to ma i nie jestem pewien jak moderatorzy ustosunkowaliby się do umieszczenia ewentualnego linka . Kolega właśnie mi podesłał można spróbować part 1 part 2 part 1 part 2 Ostatnia modyfikacja: 18:58:18 Odpowiedz 19:04 [#13] Re: Zmarł ojciec @ender, post #12 Tak tak, odszedł, informowaliśmy też o tym w naszym serwisie Princessy. Tego roku na MFK w Łodzi, Kajko i Kokosz obchodzili 50. urodziny a sam autor nie mógł przyjechać, była przeprowadzona z nim video-rozmowa (a tak naprawdę to nie wiem czy doszło do jej przeprowadzenia bo akurat musiałem to przegapić a potem zastanawiałem się, dlaczego nie było mnie na tej rozmowie wśród uczestników!!). Można powiedzieć, że był on jednym z "Trójcy Polskiego Komiksu" obok Baranowskiego i właśnie Papcio Chmiela. Niestety nikt żyć wiecznie nie będzie, swoje zrobił i bardzo cenię to, co zrobił dla komiksu, Asterixa przebija sto razy, tak jak właśnie pisali przedmówcy z tymi wstawkami "bijatycznymi". U nas kultura humoru oparta jest na bardziej wymagających słuchaczach czy czytelnikach, choć i tak się popsuło w Polsce. Jak sam Christa powiedział - a spisane jest to w "Zeznaniach spisanych" -> wozi zawsze w samochodzie parę własnych albumów, bo lubi szybko jeździć, a jak go drogówka złapie, to się da chłopaków zawsze tym przekupić. Niedawno moja dziewczyna kupiła dwa komiksy Kajko i Kokosza dla dwóch szkrabów - jest ich ciocią w końcu, a mieszkają obecnie w USA. Chcieliśmy krzewić polską dobrą tradycję komiksu, a tu się okazało, że nie umieją czytać po Polsku. Na szczęście w komiksie obrazki się czyta, a tekst ogląda. Christa odszedł, mam nadzieję, że w Polsce będzie wielu jego następców stawiających na dobre pomysły, uczmy się od najlepszych. bye now Odpowiedz 18:55 [#14] Re: Zmarł ojciec @ender, post #12 Odpowiedz Na stronie podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie. OK, rozumiem Kajko i Kokosz. Szkoła latania – okładkaDla jednych 14 lutego jest wspaniałym świętem zakochanych. Dla innych to symbol komercjalizacji i banalizacji szlachetnego uczucia, jakim jest miłość. Są też tacy, którym ten dzień już zawsze będzie kojarzył się… ze szkołą. A dokładniej ze szkołą latania. Mówiąc jeszcze precyzyjniej, z komiksem „Kajko i Kokosz. Szkoła latania”. Wiekopomna chwilaTego dnia bowiem roku pańskiego 2017 Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska podpisała edykt dotyczący nowej podstawy programowej. Za jego sprawą na liście szkolnych lektur w klasach IV-VI znalazł się jeden z komiksów Janusza Christy. Tak oto przygody dzielnych wojów Mirmiła – sprytnego i odważnego Kajka oraz rubasznego i fajtłapowatego Kokosza – znalazły się obok dzieł Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Bolesława Prusa czy Henryka Sienkiewicza na liście książek do przeczytania, bądź – jak mawiają w pewnych kręgach – do „przerobienia”.Jakie są konsekwencje tej decyzji? Przede wszystkim, „Szkoła latania” stała się popularna. Choć jest to popularność dwuznaczna – zarezerwowana dla szkolnych lektur. Ten liczący 36 stron komiks stał się już ofiarą doskonale wszystkim znanego procederu. Internet zaroił się od schematycznych, przykrojonych do szkolnych schematów omówień, z których uczniowie dowiedzą się, kim są postacie pierwszo- i drugoplanowe, jak skonstruowana jest fabuła itp. Trudno nad tym specjalnie ubolewać, taki jest los wszystkich lektur, więc dlaczego inaczej miałoby być akurat z i Kokosz. Szkoła latania – przykładowa grafikaByć może jednak będzie to również początek zmiany sposobu postrzegania komiksów. Tu sprawa jest problematyczna, ale nie można przecież wykluczyć, że umieszczenie „Szkoły latania” na liście szkolnych lektur stanie się okazją do stopniowego oswajania dzieci i ich rodziców z komiksami. Kto wie, być może młodzi ludzie po lekcji polskiego sięgną także po inne komiksy Christy, Baranowskiego, Chmielewskiego, Raczkiewicza, Rosińskiego? A może nawet współczesnych autorów? Tym bardziej że oferta jest dziś naprawdę bardzo bogata. Komiksów w Polsce wydaje się z roku na rok coraz Christa narodziny legendy Tak czy inaczej warto wykorzystać tę okazję do przybliżenia młodym czytelnikom sylwetki Janusza Christy, bo był to twórca nietuzinkowy. Urodził się 19 lipca 1934 roku w Wilnie, a po wojnie, w roku 1945, opuścił swoje rodzinne miasto i osiedlił się w Sopocie. Jak większość autorów komiksów, opowieściami obrazkowymi fascynował się już jako dziecko. Pierwsze historyjki obrazkowe czytała mu matka, kształtując u swojego syna specyficzny sposób postrzegania komiksami przysporzyło mu nieco problemów w szkole. Nie mógł się bowiem powstrzymać przed zarysowywaniem szkolnych zeszytów postaciami i krótkimi historyjkami. Nauczyciele często go za to upominali, obniżali oceny, a nawet wzywali rodziców. Za ekstrawaganckie „naprawienie” gazetowego zdjęcia towarzysza Bieruta za pomocą ołówka wylądował nawet na Komendzie Wojewódzkiej UB. Później z wrodzonym wdziękiem opowiadał Krzysztofowi Janiczowi i Kamilowi Śmiałkowskiemu – za swój czyn „dostał w mordę”. Nic nie pomogło. Rysowanie było „Jazzu” do „Świata Młodych”W roku 1956 rozpoczął pracę w redakcji magazynu „Jazz”, gdzie rok później ukazał się jego pierwszy komiks zatytułowany „Opowieść o Armstrongu”. Autorem scenariusza był Józef Balcerak. Kolejny ważny etap w jego karierze wyznacza rok 1958. Christa trafił wówczas do gdańskiej popołudniówki „Wieczór Wybrzeża”, gdzie pracował przez siedem kolejnych lat. 15 września w roku 1958 na łamach tej gazety ukazał się pierwszy epizod przygód Kajtka-Majtka zatytułowany „Latający Holender”. Przez lata artysta wymyślał nowe postacie (Koko, profesor Kosmosik), wysyłał swoich bohaterów w nowe miejsca (świat baśni, kosmos), aż wreszcie przeniósł ich do przeszłości. Właśnie w ten sposób, w roku 1972, zadebiutowali Kajko i Kokosz – dzielni woje i Kokosz. Złoty puchar – przykładowa grafikaW 1975 roku Christa z energią i nowymi pomysłami rozpoczął pracę w ogólnopolskiej gazecie harcerskiej „Świat Młodych”. Czekały go tu kolejne wyzwania. Przede wszystkim, radykalnie zmieniło się jego podejście do tworzenia historii. Do tej pory z dnia na dzień rysował kolejne paski i na bieżąco wymyślał perypetie bohaterów. Natomiast w ogólnopolskiej harcerskiej gazecie, podlegającej ocenie cenzora, musiał najpierw przedstawić scenariusz całej historii. Dopiero po akceptacji lub ewentualnym wprowadzeniu poprawek, mógł zabrać się za rysowanie. I tu kolejna zmiana – nie rysował już pasków, ale tworzył całe plansze. Siłą rzeczy musiał inaczej komponować swoje rysunki. Z jednej zatem strony ta zmiana była dla niego bardzo trudna i wymagająca, ale z drugiej publikowanie kolejnych opowieści w ogólnopolskiej gazecie przyczyniło się do tego, że stał się autorem niezwykle na „Relaks” i… nagrodyW roku 1976 na fali rosnącej popularności Christa rozpoczął pracę w „Relaksie”, który zaoferował mu znacznie lepsze warunki finansowe. Poznał tu między innymi Jerzego Wróblewskiego, Grzegorza Rosińskiego oraz Bogusława Polcha. Chcąc udowodnić, że potrafi robić różnorodne komiksy, a nie tylko takie jak „Kajko i Kokosz”, stworzył między innymi „Gucka i Rocha” oraz „Bajki dla dorosłych”. W latach osiemdziesiątych Christa powrócił do „Świata Młodych” i publikował w nim kolejne przygody Kajka i Kokosza. W tym samym czasie Krajowa Agencja Wydawnicza rozpoczęła wydawanie komiksów o dzielnych wojach Mirmiła w wersjach albumowych, co jeszcze bardziej wzmocniło gwiazdorską pozycję Christy. Komiksy tworzył do roku 1991, kiedy to z powodów zdrowotnych zakończył pracę i Kokosz. Mirmił w opałach – przykładowa grafikaJako artysta doczekał się po latach zasłużonej sławy. 31 maja 2007 roku otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”. Nagrodę odebrała w imieniu schorowanego już wtedy artysty wnuczka Paulina. Obok twórcy Kajka i Kokosza na tej uroczystości nagrodzeni zostali Tadeusz Baranowski oraz Henryk Jerzy Chmielewski (czyli Papcio Chmiel). Autor takich komiksów jak „Antresolka Profesorka Nerwosolka” otrzymał również Srebrny Medal, natomiast twórca Tytusa odebrał podczas tej uroczystości Medal Złoty. W tym samym roku został laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. Rok później – 15 listopada 2008 roku w Sopocie – Janusz Christa zmarł. Do dziś pozostaje jednym z najbardziej popularnych polskich rysowników, a jego twórczość jest czytana przez kolejne i Kokosz – reaktywacja „Szkoła latania” to czwarta opowieść o przygodach Kajka i Kokosza (po „Złotym pucharze”, „Szrankach i konkurach” oraz „Wojach Mirmiła”), ale pierwsza, która zadebiutowała w „Świecie Młodych”. Przy tej okazji Christa wprowadził do swojego uniwersum kilka zmian. Mirmił przestał być księciem i stał się kasztelanem. On, jego woje oraz poddani wyprowadzili się z murowanego zamku wybudowanego przez Rycerzy Czarnego Trójkąta i zamieszkali w drewnianym grodzie (chociaż tu można mieć wątpliwości, bo miejsce zamieszkania Mirmiła zmieniało się nawet w obrębie tego pierwszego cyklu). Zniknęli Rycerze Czarnego Trójkąta, a na ich miejsce pojawili się Zbójcerze. Wielkiego Kompana zastąpił Krwawy Hegemon. Czarownica Zielacha znacząco wyładniała i zmieniła się w Ciotkę Jagę. Znalazła również męża – w tej roli pojawił się zbój Łamignat. Można także odnieść wrażenie, że Christa przesunął akcję w przeszłość. Od ukazania się „Szkoły latania” rzadziej pojawiają się chrześcijańscy duchowni, a bohaterowie częściej przywołują imiona słowiańskich i Kokosz. Szkoła latania – przykładowa grafikaPoza różnicami jest także oczywiście wiele podobieństw, nie mógł przecież Christa zmienić wszystkiego. Przede wszystkim takie same są charakterystyki głównych postaci. Mirmił, Lubawa, Kajko i Kokosz pozostają w gruncie rzeczy takimi samymi osobami przez całą serię. Kasztelan ze swoimi skłonnościami do depresji i nowymi zachciankami to postać inicjująca różne przygody swoich wojów. Jego żona zapewnia odpowiednią dozę zdrowego rozsądku. Kajko pozostaje tym mądrzejszym i odważniejszym z pary bohaterów, a Kokosz, jak to Kokosz, nadal nie grzeszy rozumem ani lataniaKomiks opowiada o nowej fascynacji Mirmiła. Wbrew obiekcjom pragmatycznej Lubawy, kasztelan postanowił nauczyć się latać. Skąd ten pomysł? To sprawka przebiegłego szefa Zbójcerzy. Krwawy Hegemon po kolejnej nieudanej próbie podbicia Mirmiłowa uświadomił sobie, że nie osiągnie tego celu, gdy w grodzie będą Kajko i Kokosz. Postanowił zatem podstępem skłonić ich do wyjazdu. Wiedząc, że kasztelan nie wyruszy w żadną wyprawę bez najlepszych wojów, roztoczył przed nim wspaniałą wizję szybowania w przestworzach. Mirmił szybko popadł w obsesję jednak pojawił się pomysł podróży do odległej szkoły prowadzonej przez czarownice, kasztelan próbował podszkolić się u ciotki Kokosza – Jagi. Niestety wszystko skończyło się niepowodzeniem. Dopiero wówczas Mirmił podjął decyzję – musi udać się do specjalistycznej placówki, gdzie pod okiem doświadczonych instruktorek zdobędzie kompetencje oraz uprawnienia do prowadzenia podniebnych pojazdów. Wspólnie z Kajkiem i Kokoszem wyruszył zatem w podróż. Zbójcerze oczywiście tylko na ten moment czekali. Jednak zanim Hegemon mógł zarządzić atak na Mirmiłowo, musiał jeszcze zneutralizować i Kokosz. Szkoła latania – przykładowa grafikaPoczciwy rozbójnik stanowił ostatnią przeszkodę w realizacji planu. Na szczęście szpiedzy Krwawego Hegemona odkryli źródło potęgi męża Jagi i bezlitosny przywódca Zbójcerzy postanowił przeprowadzić akcję dywersyjną. Chodziło o to, by wykraść rozbójnikowi… czarodziejską fujarkę. To ona była źródłem jego mocy. Wystarczyło, że Łamignat zagrał na niej kilka dźwięków, by wstąpiła w niego wielka siła. Plan udało się zrealizować, ale jednak coś poszło nie tak. Hegemon wszedł wprawdzie w posiadanie instrumentu, ale nic się nie stało. Nie został obdarowany nadludzką tego niepowodzenia szef Zbójcerzy nie zrezygnował z planów podbicia Mirmiłowa. Wykorzystując przedłużającą się nieobecność kasztelana i jego wojów, przypuścił szturm. Niestety nieszczęścia chodzą parami. W decydującym momencie trójka bohaterów triumfalnie wkroczyła bowiem do akcji, a Mirmił miał okazję, by zademonstrować swoje umiejętności szybowania w przestworzach. Upokorzeni Zbójcerze musieli wrócić do warowni, a szczęśliwi mieszkańcy grodu rozpoczęli bohatera „Szkoła latania”, jak każdy komiks Janusza Christy, to przede wszystkim doskonała rozrywka. Wartka akcja, zaskakujące zwroty akcji, mnóstwo humoru i świetne rysunki to jego podstawowe atuty. Opowieści o Kajku i Kokoszu mają jednak w sobie coś więcej. Coś, co pozwala traktować je jako ciekawy obiekt badawczy. Łukasz Czubak w swoim tekście opublikowanym w dziewiątym numerze „Zeszytów Komiksowych” proponuje na przykład spojrzenie na te historie jako bajki magiczne. Odwołując się do koncepcji Władimira Proppa, autor analizuje główne elementy tych opowieści, koncentrując się na charakterystyce występujących tam postaci. Bez wątpienia każdy z tych komiksów ma w sobie wszystko to, co powinna zawierać bajka magiczna. Mamy tu powtarzalny schemat narracyjny, wyrazisty podział na dobro i zło, magiczne atrybuty, czarodziejskie zaklęcia zazwyczaj wypowiadane trzykrotnie, archetypowe postacie będące uosobieniem podstawowych wartości i obowiązkowy happy end opatrzony morałem, w którym dobro zostaje nagrodzone, a złe uczynki przykładnie i Kokosz. Szkoła latania – przykładowa grafikaJa natomiast chciałbym zwrócić uwagę na strukturę narracyjną tych opowieści i zamiast do Proppa proponuję sięgnąć po równie interesującą, a dziś może nawet bardziej wpływową, koncepcję monomitu Josepha Campbella. Według tego badacza wspólnym mianownikiem mitów i legend wywodzących się z różnych stron świata jest to, że wszystkie prezentują tę samą historię – opowieść o wyprawie mitycznego bohatera, który „(…) ryzykuje wyprawę ze świata powszedniości do krainy nadnaturalnych dziwów (…); spotyka tam fantastyczne siły i odnosi rozstrzygające zwycięstwo (…) po czym powraca z tej tajemniczej wyprawy obdarzony mocą czynienia dobra ku pożytkowi swoich bliźnich (…)”. Każda taka historia składa się zatem z trzech faz, które obecne są również w „Szkole latania”.Mirmił jako bohater mitycznyW tej opowieści mitycznym bohaterem jest Mirmił, a Kajko i Kokosz występują w roli pomocników. W pierwszej fazie bohater opuszcza wspólnotę, w której wiódł zwyczajne życie. Zwiastunem popychającym go do tej przygody i napędzającym w ten sposób całą historię, jest… Krwawy Hegemon. To on przebrany za kupca roztacza wspaniałe wizje podniebnych lotów. Mirmił początkowo waha się. Nie chce wyruszyć w niebezpieczną podróż, choć pragnie latać. Próbuje zatem osiągnąć cel chałupniczymi metodami. Kiedy jednak ponosi porażkę, decyduje się na tak rozpoczyna się druga faza monomitu. Bohater zmaga się z przeciwnościami oraz stawia czoło niebezpieczeństwom. Oczywiście u Christy mają one humorystyczny charakter. Chodzi na przykład o bolący ząb, który trzeba „wyleczyć”, wstępując do gabinetu dentystycznego prowadzonego przez… kowala. Właściwe zmagania zaczynają się w prowadzonej przez czarownice szkole latania. Mityczny bohater musi wykazać się tu odwagą, sprytem i wytrwałością. Wreszcie Mirmił osiąga swój cel i zdobywa odpowiednie umiejętności. Tak rozpoczyna się trzecia faza monomitu – droga i Kokosz. Szkoła latania – przykładowa grafikaPowracający do swojej wspólnoty bohater nie jest już tą samą osobą. Staje się dojrzalszy, mądrzejszy, silniejszy, a jednocześnie bardziej świadomy swych mocnych stron oraz słabości. Mirmił został – jak ujmował to Campbell – „obdarzony mocą czynienia dobra ku pożytkowi swoich bliźnich”. Chodzi o umiejętność latania, która w finale opowieści miała kluczowe znaczenie. To dzięki niej kasztelan wraz z Kajkiem i Kokoszem triumfalnie udaremnił atak Zbójcerzy. Wyprawa bohatera, choć motywowana egoistycznymi pobudkami, ostatecznie okazała się zatem ważna zarówno dla jednostki, jak i całej wspólnoty. Już po wszystkim Lubawa mogła wziąć swojego ukochanego w ramiona, wykrzykując: „Witaj, mój bohaterze!”. Całość zwieńczyła jak zawsze radosna uczta, podczas której Kajko ogłasza, że z woli mieszkańców grodu Mirmił będzie nosił przydomek „Waleczny”! I tak kończy się Campbellowski monomit, a mówiąc dokładniej, kończy się jeden jego cykl i mityczna wyprawa może rozpocząć się od w opałachUmieszczenie „Szkoły latania” na liście lektur szkolnych spowodowało wzrost popularności tego komiksu i być może właśnie to skłoniło Egmont do wydania tej opowieści w wersji anglojęzycznej. Komiks miał zadebiutować w kwietniu 2018 roku jako „Kayko and Kokosh. Flying School”. Nie była to pierwsza próba zaprezentowania dorobku Christy w innym języku niż polski. Wcześniej ukazywały się inne wersje jego komiksów: śląska, góralska, kaszubska, francuska, a nawet w języku esperanto. Jednak żadna z tych publikacji nie wywołała takich emocji jak angielska wersja „Szkoły latania”. I to jeszcze zanim w ogóle się zaczęło się… od fujarki Łamignata. Gdy w internecie opublikowano przykładowe plansze planowanej publikacji, okazało się, że w jednym kadrze znalazła się – dość zabawna w gruncie rzeczy – literówka. Oto widzimy, jak pobity przez Zbójcerzy Łamignat rozpaczliwie szuka czegoś w krzakach. Chodzi o jego rzekomo magiczną fujarkę, która ma być źródłem nadludzkiej siły. Wystraszony rozbójnik krzyczy: „Gdzie moja fujarka?!!”. Niby nic. Tymczasem w wersji angielskiej brzmi to tak: „Where is my Fiute?!!”. To faktycznie mogłoby zdekoncentrować czwartoklasistów. Jak można było się spodziewać, w sieci od razu and Kokosh. Flying school – przykładowa grafikaSzybko okazało się jednak, że ta literówka to wierzchołek góry lodowej. Poważniejsze kontrowersje wzbudziło inne tłumaczenie. Oto później, gdy szef Zbójcerzy dowiedział się już o mocy czarodziejskiej fujarki, postanowił ją ukraść. Na jednym z kadrów widzimy, jak przebrany za wędrowca Hegemon zabiera magiczny instrument, a zaskoczony rozbójnik jęczy: „Na Trygława i Swaroga! Oddaj…”. Wydawałoby się, że przetłumaczenie tej kwestii nie powinno przysporzyć kłopotów. A jednak! Oto w przykładowej planszy opublikowanej w internecie czytamy: „By Zeus and Saint Vitus! Give it Back!”. Czyżby żyjący w słowiańskiej puszczy rozbójnik był samozwańczym znawcą greckiej mitologii oraz dysponował wiedzą o chrześcijańskich świętych z trzeciego wieku po urodzeniu Chrystusa? A może jest fanem amerykańskiego zespołu doom metalowego założonego w roku 1979?Trygławie, widzisz to i nie grzmisz?Ani Trygław, ani Swaróg nie dorównują popularnością bogom greckim czy nordyckim, jednak zamiast szukać absurdalnych odpowiedników, warto byłoby dać im szansę. Tym bardziej że w mitologii słowiańskiej to postacie bardzo istotne. Swaróg lub Swarog, czasami utożsamiany ze Swarożycem, jak podaje Aleksander Gieysztor, to ogólnosłowiańskie bóstwo ognia niebiańskiego, czyli słońca, ale także ognia domowego lub ofiarnego. Trygław natomiast, zwany także Trzygłowem, to słowiańskie bóstwo znane w Brennie (dzisiejszy Brandenburg), Szczecinie oraz Wolinie. Uważa się, że był wcieleniem Welesa, czyli bóstwa magii, przysięgi oraz zaświatów. Miał trzy głowy, ponieważ zawiadywał trzema światami: niebem, ziemią oraz and Kokosh. Flying school – przykładowa grafikaDlaczego zatem tłumacz zrezygnował z zachowania tych imion? Jeszcze przed wybuchem afery Michael Kandel tak odpowiedział na ogólne pytanie o trudności związane z przekładem tego komiksu: „Christa umieszcza w tym komiksie wiele żartów słownych, lubi bawić się słowami. Staram się oddać jego poczucie humoru. Nie próbuję natomiast zachowywać wszystkich odniesień do kultury słowiańskiej, bo dla zagranicznych czytelników byłyby niezrozumiałe, i, co za tym idzie, bezużyteczne. Na ich miejsce znajduję inne żarty, mam nadzieję, że równie uroczo niemądre”. Szkoda, że tłumacz podszedł do sprawy w ten sposób. Przecież równie dobrze mógł potraktować to jako okazję do zapoznania czytelników ze słowiańskimi kontra ThanosMożna wymienić kilku autorów, którzy myśleli właśnie takimi kategoriami. Neil Gaiman nie miał oporów przed tym, by do powieści „Amerykańscy bogowie” obok bogów bardzo popularnych wprowadzić także nieznane słowiańskie bóstwa. Sukces książki oraz nakręconego na jej podstawie serialu potwierdza, że była to strategia słuszna. Swaróg we własnej osobie wystąpił nawet – choć był to występ epizodyczny – w wydanej niedawno na naszym rynku „Rękawicy Nieskończoności”. Znalazł się w grupie bóstw, które pod dowództwem wszechmocnego Odyna miały stanąć do walki z Thanosem. Jim Starlin również nie bał się umieścić go w drużynie bogów dowodzonych przez Odyna. A Skoro już o Marvelu mowa, to nie można przecież pominąć dorobku Stana swojej komiksowej biografii tak wspomina wykorzystanie panteonu nordyckich bóstw w latach sześćdziesiątych, czyli w czasach, gdy to nie było tak modne, jak dziś. „Potem chciałem stworzyć bohatera jeszcze potężniejszego niż Hulk…, ale jak miałem to osiągnąć? Czy zwykły człowiek mógłby być silniejszy od naszego zielonoskórego? Wtedy pomyślałem, niech nie będzie człowiekiem, tylko bogiem. Większość ludzi znała wówczas dość dobrze mitologię grecką i rzymską. Co mogłem zrobić, by się wyróżnić? Bogowie skandynawscy!”. Stan Lee nie starał się zatem dawać ludziom tego, co już znają. W swoim najbardziej kreatywnym okresie wykraczał poza utarte ścieżki. Ryzykował, zamiast traktować swoich czytelników jak idiotów, którzy nie są w stanie przyjąć nic i konkuryW każdym razie od tego okrzyku Łamignata zaczęła się dyskusja o wyższości greckich bogów i chrześcijańskich męczenników nad bóstwami słowiańskimi. Lub odwrotnie. Do całej sprawy należy podejść na poważnie, ale też bez niepotrzebnego zadęcia. Warto zachować tak charakterystyczne dla samego Christy dystans i poczucie humoru. Sytuując akcję swojego komiksu w czasach pogańskich, nie miał przecież na celu wielkiej akcji promocyjnej. Chodziło o pobudki pragmatyczne. W wywiadzie udzielonym Bartoszowi Kurcowi tak odpowiadał na pytanie o przyczyny umieszczenia akcji w przedchrześcijańskiej Polsce: „Kajko i Kokosz w średniowieczu – nie uniknę kłopotów z Kościołem, chrześcijaństwem. Muszę to ominąć i akcję przeniosłem w czasy przedchrześcijańskie. Zadrzeć z komuną było niebezpiecznie, zadrzeć z Kościołem jeszcze gorzej”.Kayko and Kokosh. Flying school – przykładowa grafikaNie ma tu zatem żadnej ideologii, ukrytych motywów ani próby oddawania czci pradawnym bóstwom. Nie był na pewno Christa polskim Alanem Moore’em. Zresztą w tym czasie Mag z Northampton jeszcze chyba nie wpadł na pomysł oddawania czci wielkiemu bogowi wężowi Glykonowi. Niemniej jednak w albumach z przygodami Kajka i Kokosza widać tak charakterystyczną dla Christy dbałość o szczegóły oraz poważne podejście do pracy, że nie można lekką ręką tego unieważniać. Autor dbał nie tylko o warstwę graficzną i scenariuszową, lecz także przywiązywał dużą wagę do skonstruowania wiarygodnego tła tym dziś – prawie pięćdziesiąt lat po publikacji pierwszych pasków z przygodami dzielnych wojów Mirmiła – świat wygląda inaczej. Chrześcijaństwo w Europie wbrew przewidywaniom socjologów wieszczących erę sekularyzacji trzyma się bardzo dobrze. Religie monoteistyczne, zamiast zanikać wraz z rozwojem nauki i techniki, są coraz bardziej wpływowe. Intensywnie rozwijają się nawet ruchy kultywujące i upowszechniające przedchrześcijańskie dziedzictw kulturowe. Nikogo nie dziwi dziś to, że mitologia nordycka jest coraz popularniejsza. Odyn, Thor czy Hejmdal to postaci znane nie tylko fanom Marvela czy serialu „Wikingowie”. Dlaczego zatem tak trudno zaakceptować fakt, że równie ciekawa mogłaby być mitologia słowiańska?Koniec baśni?Mogłaby, gdyby dano jej szansę. Żeby było jasne. Nie uważam, że jeden komiks, w którym poczciwy zbój wzywa – zresztą nadaremno – imiona dwóch słowiańskich bogów, uczyni ze Swaroga i Trygława postacie dorównujące popularnością Odynowi i Thorowi, a mitologię słowiańską wydźwignie na szczyty popularności. Oczywiście nie w tym rzecz. Z drugiej jednak strony, jeśli nawet w przypadku takich drobiazgów jak zgodne z duchem komiksu tłumaczenie, ktoś nie potrafi stanąć na wysokości zadania, to stare słowiańskie bóstwa skazane są na zagładę. A przecież zgodnie z zapowiedzią Egmontu, anglojęzyczna wersja komiksu została pomyślana nie tylko jako „gratka dla kolekcjonerów i miłośników przygód Kajka i Kokosza oraz twórczości Christy”, ale miała również pozwolić „czytelnikom na całym świecie poznać najpopularniejszych polskich bohaterów komiksowych”. Dlaczego zatem nie miałaby być okazją do przedstawienia czytelnikom na całym świecie słowiańskich bóstw?Gdyby to był koniec baśni napisałbym „I żyli długo i szczęśliwie”. Może nawet dorzuciłbym coś w rodzaju „I po wielokroć przywoływali imiona Trygława oraz Swaroga”. Ale to nie jest koniec baśni i nadal nie wiadomo, jaki będzie finał tej opowieści. Po wycofaniu nakładu zawierającego wspomniane powyżej błędy, nową wersję komiksu Egmont zapowiedział na styczeń 2019 roku. Fani twórczości Christy, rodzimi wyznawcy Trygława i Swaroga oraz wszyscy mieszkańcy Wysp Brytyjskich i USA wstrzymali zatem oddech w oczekiwaniu na tę edycję. Tymczasem wydawnictwo, umiejętnie budując napięcie, przesunęło premierę na luty. Gdy już wydawało się, że 27 lutego roku pańskiego 2019 komiks faktycznie się ukaże, Egmont znów zaskoczył czytelników. Nowa data premiery to… 25 września 2019. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że właśnie w tej chwili sztab tłumaczy w pocie czoła wykuwa, niczym Swaróg na swym kowadle, takie słowa, że nawet najbardziej zatwardziali wyznawcy Peruna będą zadowoleni. Kajko i Kokosz. Szkoła latania – przykładowa grafikaArtykuł jest skróconą wersją tekstu, który znajdzie się w książce „Moje komiksy. Vol 1. Od Tajfuna do Supermana”. Jak Trygław i Swaróg pozwolą, książka ukaże się w maju 2019 tekst, korzystałem z: Krzysztof Janicz, Kamil Śmiałkowski, Janusz Christa – wyznania spisane, Stowarzyszenie Twórców Contur, 2008; Jerzy Szyłak, Tomasz Marciniak, Koniec świata przygody. O Januszu Chriście, „Zeszyty Komiksowe”, nr 9, maj, 2009; Janusz Christa, Świat, jakiego nie ma, [w:] Trzask Prask. Wywiady z mistrzami polskiego (i nie tylko) komiksu, Bartosz Kurc, Bajka, Koluszki, 2004; Łukasz Czubak, „Kajko i Kokosz” – analiza bajkoznawcza, „Zeszyty Komiksowe”, nr 9, 2009; Joseph Campbell, Bohater o tysiącu twarzy, Kraków: Wydawnictwo Nomos, wydanie II poszerzone i poprawione, 2013; Aleksander Gieysztor, Mitologia Słowian, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa; Wywiad z Michaelem Kandelem, tłumaczem komiksu „Kayko and Kokosh: Flying School”, opublikowany na portalu Gildia Komiksu; Stan Lee, Peter David, Colleen Doran, Zdumiewający, fantastyczny, niesamowity. Cudowne wspomnienia, Egmont, Warszawa, 2018; Arkadiusz Florek, ‘Kajko i Kokosz’, czyli świat dzielnych wojów, „Zeszyty Komiksowe”, nr 9, Ciołkiewicz Czy zafascynowaliście się kiedyś jednym artystą w takim stopniu, by na podstawie jego twórczości przygotowywać własne prace? Rozmawiamy z Markiem Ostapkowiczem, który na bazie spisywanych przez 45 lat dzienników postanowił narysować komiks inspirowany dziełami Janusza Christy. Marek Ostapkowicz od dziecięcych lat interesował się rysowanymi przez Janusza Christę komiksami. W latach 70., krótko przed tym, zanim wyemigrował z Polski, miał okazję poznać ojca postaci Kajtka i Koka. Z wydarzeń swojego życia, spisywanych przez 45 lat w dziennikach, postanowił stworzyć komiks inspirowany twórczością Christy i publikować go w odcinkach – tak jak przed laty robił to „Wieczór Wybrzeża” – na swojej stronie internetowej „The Spirit Journey”. Spytaliśmy mieszkającego obecnie w Australii Ostapkowicza o plany związane z jego komiksem i o wpływ, jaki wywarła na niego twórczość Jastrzębowski: Czy oprócz opisanej na pana stronie rozmowy z lat dziecięcych z Januszem Christą miał pan okazję jeszcze raz go spotkać?Marek Ostapkowicz: Niestety, to było nasze jedyne spotkanie. Trzy miesiące później moja rodzina wyemigrowała do seria przygód autorstwa Christy była pana ulubioną?Kolekcję zacząłem od „Kajtka i Koka w kosmosie” i ta historia jest najbliższa mojemu sercu. W ostatniej notce na blogu „The Spirit Journey” opisałem nawet konkretny dzień z 1968 roku, kiedy postanowiłem zbierać komiksowe paski Christy z „Wieczoru Wybrzeża”.Inną ważną dla mnie serią, wyróżniającą się iście „zen” prostotą rysunków, jest historia o Zyg-Zaku (posiadam oryginalne prace Christy do tego komiksu). Lubię jednak wszystkie ilustracje Christy i każdy z nich uważnie doczekamy się również pana komiksu przetłumaczonego na język polski?Chociaż potrafię mówić i czytać po polsku, to nie czuję się na siłach, by swobodnie pisać w tym języku. To już ponad 45 lat, jak wyemigrowałem z kraju. Na szczęście mam dobrego tłumacza – jest nim Krzysztof Janicz, twórca bloga „Na Plasterki”, poświęconego również twórczości Christy. Lubię jego styl pisania i mam nadzieję, że jeśli „The Spirit Journey” będzie tłumaczone na język polski, to właśnie Krzysztof zgodzi się to czyta pan również inne komiksy?Nie czuję potrzeby, by szukać inspiracji gdzie indziej. Ostatnio lubię po prostu obcować z komiksami Christy. Stało się to moim cichym rytuałem, w ten sposób oddaję cześć człowiekowi, który swym talentem wywarł olbrzymi wpływ na moje życie. Nawet dziś jego historyjki rozpalają moją w swojej kolekcji posiada pan wszystkie komiksy o Kajtku i Koku oraz o Kajku i Kokoszu?Tak. Zanim opuściłem Polskę, udało mi się zgromadzić blisko 7 tysięcy pasków drukowanych od 1958 roku w „Wieczorze Wybrzeża” i powklejanych do albumów. Moją kolekcję wieńczą historie z serii „Kajko i Kokosz” zakończone w 1975 roku. Posiadam również wiele duplikatów, które trzymam na wszelki się pan na technikę wiernie odtwarzającą rysunki Christy. Ile w tych komiksach jest Christy, a ile Ostapkowicza?Wierność stylowi „Kajtka i Koka” jest dla mnie najbardziej satysfakcjonującym i wymagającym aspektem tworzenia „The Spirit Journey”. Chociaż kompozycja nowych kadrów jest moja, to ich wygląd został zaczerpnięty z komiksów Christy. Nie robię tajemnicy z mojej techniki – na swojej stronie internetowej pokazuję, jak te ilustracje powstają. Jak na pełnometrażową historię jest to wyjątkowo żmudna metoda – połączenie kolażu i odręcznego rysunku w zupełnie nowe ilustracje.„The Spirit Journey” opiera się na pana doświadczeniach życiowych. Czy planuje pan potem publikować inne historie? Odcinki „The Spirit Journey” ukazują się co tydzień i zamierzam utrzymywać to tempo aż do przyszłego roku. Kajtek i Koko zaczną odkrywać nowe dla nich terytoria (również zaczerpnięte z mojego życia), obejmujące sztuki piękne oraz sztuki walki. Wyobraźcie sobie Koka uprawiającego judo albo Kajtka rozwijającego talent rzeźbiarski! W trzeciej części bohaterowie udadzą się do dalekiego Tybetu, zobaczymy ich szaloną podróż motocyklem przez Indie. To, czego Kajtek i Koko tam doświadczą, wywrze wielki wpływ na ich 5 lat temu zacząłem tworzyć „The Spirit Journey”, był to dla mnie sposób na relaks i odstresowanie się po ciężkiej fizycznej pracy. Dopiero żona namówiła mnie, żeby pokazać ten projekt przyjaciołom i szerszej publiczności. Gdyby nie pozytywne recenzje rodziny i kolegów, komiks nie wyszedłby poza domowe pielesze. Teraz, gdy jest dostępny online, bardzo jestem ciekaw, jak zostanie przyjęty w ojczyźnie Kajtka i to pana pierwszy narysowany komiks? W sztuce realizuję się poprzez rzeźbienie w kamieniu. W Australii cieszę się opinią czołowego twórcy obiektów w granicie i bazalcie, przeznaczonych zarówno do przestrzeni publicznej, jak i prywatnej. Ale oczywiście rysować próbowałem od najmłodszych lat, zaczynając od „ilustrowania” swoich ulubionych książeczek. Rysowania nie porzuciłem nawet w burzliwym okresie po przeprowadzce do Kanady, gdy próbowałem nauczyć się języka angielskiego. Jako nastolatka nie stać mnie było na aparat fotograficzny, dlatego moim nieodłącznym towarzyszem podróży stał się szkicownik. Rysunek stał się moim sposobem na wyrażenie siebie oraz opowiadanie o sprawach, które trudno mi było ubrać w może kiedyś na blogu „The Spirit Journey” podzielę się tymi młodzieńczymi ilustracjami. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie!Tłumaczenie wywiadu: Krzysztof Janicz

jak narysować kajko i kokosza