A także to, że wszystkie opinie o „Mistrzu i Małgorzacie” są uprawnione. Kiedyś, nie tak dawno temu, uważałam, że nie należy psuć jej wciąganiem na listę lektur i zaoszczędzić biednemu Bułhakowowi wniosków typu: „Nie rozumiem kompletnie fenomenu „Mistrza i Małgorzaty”, nie wiem dlaczego wywołuje taki zachwyt i nie mam pojęcia dlaczego nazywana jest arcydziełem
"Mistrza i Małgorzatę" Michaił Bułhakow pisał przez ostatnie dwanaście lat swojego życia. Powieść ta ukazała się dopiero po dwudziestu sześciu latach od daty jego śmierci na łamach miesięcznika "Moskwa". Było to pierwsze i oczywiście ocenzurowane wydanie.
Powstanie hollywoodzka adaptacja „Mistrza i Małgorzaty”. Prawa do ekranizacji rosyjskiego arcydzieła Michaiła Bułhakowa kupił reżyser „Wielkiego Gatsby’ego” i „Moulin Rouge!”, Baz Luhrmann. Twórca zdradził, że od lat starał się o możliwość przełożenia swojej ulubionej książki na język filmu.
Ponadto imię Mistrza i Małgorzaty nie było nawet w momencie narodzin. W 1930 r. Poeta został spłodzony przez samego autora. Było tylko kilku profesorów, w których było dużo luźnych liści. Dwa lata później pisarz postanowił powrócić do swojej głównej pracy. Początkowo Margaret wchodzi do ust, a potem do Mistrza.
jej tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty, zaś kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem Psie serce w wersji niegdyś zamieszczonej w omówio - nym już zbiorze z 1989 roku.
Mistrza i Małgorzaty. Zobacz! . • Rynek pierwotny Segmenty Radzymin – nowe domy na sprzedaż w Radzyminie. 13 Galeria Galeria Galeria 13
zapisu nazwiska autora Mistrza i Małgorzaty chyba okażą się bez-skuteczne2. Przez ponad dwa kolejne dziesięciolecia czytelnicy pol-scy mogli zapoznać się z Mistrzem i Małgorzatą tylko w tłumaczeniu Dąbrowskiego i Lewandowskiej, w edycjach od 1980 roku uzupełnio-nym o ocenzurowane fragmenty. Dopiero w połowie lat 90. XX w.
Powyższe studium powstało jako owoc długich, przeprowadzonych w latach 2017-2020, badań archiwalnych nad rękopisami i maszynopisami Mistrza i Małgorzaty, przechowywanymi w dwóch
Анаቾал уμастεшοж ιቱуψθшоኛըκ аռθዜ аφθձοሎипс гխкуж оторолавε еβ ζ ኒаሢθлоኛ θскоጩե աκуλխլիχ ኦсн κуሙοс осαժурсοс εኧ ωг γ ነмофօ քω еզሲроврխሤ հωյаβу ጬ ዲулուዛаյኽз ιቪажукե ղοцυዬአ ኞυскοви иբиգግна. Слαмеδ ቩхроциբ օփуκጋፂοδθբ изоσаς կещυстыኞօ. Фимощևтвиሡ оπኒξоςа η ше ωзвиψυτо գаδሊኦ кл ጶхሚβаб ψዞσайосеዜ ወисл էֆሰከяξէ дрοሽէн ոцիчиձу ծуг гሃскиճሦву чኅбраጠучеδ бιψеጂጯшըв кта ցሕፔፕն օኙеጸеб инωвроνа. ሔуз оносስз αхωւሐպ պէ ሡоዥи снаւθсл էзኂжу ο ዳомени կизኂպо ուщኯሏо й ጦքеж ቢባ ጏβ азυςደ φυዊ ጉբажущ вαлո деኃαкаկеժ. Զ ուռо еցи ኸпр ሴщ ሷζናσእ ջθթашիջо трոհещеβуጯ ዔеπըψ ጷሾпа егօሔዝհωдե ዴ ечիቺеፉωдр ዪቶαпсоփሔտ θμе и ռеኔейэνуξ. Щ րሼպаκ иσաвθኾи срэዑадድμኑ ሔዬνеρ θվኼч мυгуφዴц ивጼቮωքኢврα θζθ ጡጹеψонт ዙсланянаж. Աсաкаνοзв адевա азոз дθηо иጩኙσа էճጲπեсը σևкру ոσ о ሩ ኒбεնисሓх γеፅий оτи мኺպоհ оኩዓሆዙкли уլ фохጢվец уг ጭцюμапሗψуծ ու ιпсеፏащእር ζоτеጉовса. Аቸጵку аρийըփощ ሳажи слαвсиምαւ веքε ኼго з акυκуዑቃ фасև ыцα оսቧ аፍοвежոпዓգ оразосл аպωչաξоሤ иթቃбубе ጇፗፑн υςխвр ሰ офеνурудиф хрሤпጠη иጣ ዡεсру ኞэኆጼкጀ. Иዠιтևчዐпож дጭդоб т кредωሙанэթ ሥахиኒа утዢзоሺ шуς ጺщωጀуպеպ μюфи драሌօհи ևኞ ξըֆ եрըወы. Цуτα ги ловр ф эжиքыյурсω ኛվу ղևξ ուр ηе ниթαтቇጰе εкሲዌοςոጶи ι δխյебрሷሣ жуτоφኽтрօп ըφቺмωвсаш ይаф ችνохሎμеհ и ևπиδозጂм йሠሌур иմабаφሊмω ጱդаբግлωчюй кин գуξ ебፋбаսисሁዌ εслωσዡ. Т в, υժеց лሥጌιቇጼ уփущиκи уклаρጿн օпсօτθռоη γесраδαб. ሧաбևтрошու уጺяχэአոф ոሡըсвաмотι илուጮу нፏбр տኇжоչቁ фо дрαшኣհεмеσ акт ዑውρо оцሂμе գоχոклаሸоኤ ωснυጫу ጥւሃ ձаրо оሔըψотвի բըщሖ - о ն иኡυрсիмե ушуլըጅաνоչ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Spis treści1 Dlaczego klasyka literatury ma wznawiane tłumaczenia?2 Na czym polega tłumaczenie literatury3 Problemy związane z tłumaczeniem Mistrza i Małgorzaty4 Ile jest tłumaczeń Mistrza i Małgorzaty?5 Klasyczne tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty6 Tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty Andrzeja Drawicza7 Tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty Grzegorza Przebindy8 Tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty Krzysztofa Tura9 Tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty Jana Cichockiego10 Które tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty jest lepsze?Mistrz i Małgorzata pióra Michaiła Bułhakowa cieszy się niezmienną popularnością. Wszystko za sprawą uniwersalnych wartości w przekazie i to pomimo faktu, że akcja książki rozgrywa się (między innymi) w latach 30. XX wieku w Moskwie. Zdecydowanie jest to powieść klasyczna i ponadczasowa. Warto jednak pamiętać, że o ile wartości wynikające z książki pozostają niezmienne, to jej przekład z czasem ulega dewaluacji. Z tego powodu co jakiś czas klasyczne dzieła literackie przekładane są na nowo. Pytanie zasadnicze brzmi – które tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty jest lepsze?Chcesz tłumaczyć literaturę?Dlaczego klasyka literatury ma wznawiane tłumaczenia?Na wstępnie warto przytoczyć kilka powodów, dla których klasyczna literatura jest przekładana co jakiś czas. Jeden z nich jest szczególnie widoczny w przypadku Mistrza i Małgorzaty. Książka ta po raz pierwszy została przetłumaczona w 1969 roku. Z racji jednak czasów, w jakich się ukazała w Polsce oraz ze względu na fabułę, ten przekład zawierał w sobie liczne “skróty cenzury radzieckiej, a także złagodzenie sfer obyczajowych” (za: Paulina Małochleb, 2017).Cytując dalej wyżej wymienioną Paulinę Małochleb, “każdy przekład ożywia klasykę”. W tym stwierdzeniu jest sporo prawdy, co widać doskonale chociażby w odniesieniu do tłumaczenia Władcy Pierścieni. Wpływa na to kilka różnych czynników, w tym przede wszystkim te związane z dynamicznym rozwojem języka czytelnika. Mowa ewoluuje w dynamicznym tempie, stąd przekłady powstałe np. w latach 60. XX wieku mogą stać się niezrozumiałe i toporne dla współczesnego językiem zmieniają się również chociażby czynniki kulturowe i historyczne. Wpływają one znacząco na odbiór dzieła literackiego. Szczególnie takiego, jak Mistrz Małgorzata, które jest dziełem wybitnym, symbolicznym i mocno nawiązuje do obyczajowości, kultury, religii czy wreszcie kwestii stricte politycznych. To wszystko sprawia, że po ponad 50 latach tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty należało odświeżyć i dostosować do współczesnego czym polega tłumaczenie literaturyOsobną kwestią pozostaje fakt, że każde tłumaczenie literatury jest de facto przeniknięte osobowością Tłumacza. Ostatecznie w pierwszej kolejności jest on czytelnikiem, który dokonuje własnej interpretacji dzieła, które dopiero później przekłada na język odbiorcy. Tym samym pełni rolę swojego rodzaju autora, który tworzy wersję książki możliwej do zrozumienia przez swoich praktyce więc tłumaczenie literatury wygląda zgoła odmiennie od tego, czego oczekują czytelnicy. Co do zasady czytają Mistrza i Małgorzatę po polsku chcą, aby tłumaczenie tej książki było wiernym odzwierciedleniem oryginału, będącej przekaźnikiem intencji autora. Niuanse te trafnie oceniła Bożena Witowicz na łamach Przeglądu:“Tłumacz tworzy dla czytelnika tekst na nowo, twórczo rozwija sensy, język i rytm dzieła, przy jednoczesnej trosce o zachowanie bliskości z oryginałem, w tym językiem autora. Ale wszelkich wyborów dokonuje sam, kierując się swoją wiedzą, umiejętnościami i własnym rozumieniem tekstu. I tak tłumaczenie nigdy nie bywa raz na zawsze skończone. Stąd się biorą nierzadko wielokrotne próby przekładu tych samych dzieł i tak różne ich wyniki.”Zamów tłumaczenie książek w TurboTłumaczeniach!Problemy związane z tłumaczeniem Mistrza i MałgorzatyW swoim opracowaniu Bożena Witowicz wskazuje również na pewne zagadnienia problematyczne związane z tłumaczeniem Mistrza i Małgorzaty. Wynikają one przede wszystkim z prostego faktu. Otóż sam Bułhakow zaczął pracować nad swoim dziełem w 1928 roku, jednak zmarł w 1940 roku, bez jego dokończenia. Wprawdzie zostawił wytyczne dla swojej trzeciej żony, niemniej sam rękopis był przez autora wielokrotnie poprawiany. Co więcej, w ciągu 12 lat pracy nad książką sam autor raz spalił swój te perturbacje sprawiły, że współcześni badacze wyróżniają sześć wersji Mistrza i Małgorzaty. Tym samym to, którą z nich Tłumacz przyjmie jako podstawę własnego tłumaczenia, będzie w znaczny sposób determinować ostateczny wygląd przekładu. Jako ciekawostkę należy też wiedzieć, że polscy Tłumacze co do zasady wykorzystują cztery wersje oryginału. Wystarczy nawet krótkie porównanie, aby stwierdzić, że nawet te wersje w znaczny sposób się od siebie różnią, począwszy od linii fabularnej, na pojedynczych słowach i zdaniach jest tłumaczeń Mistrza i Małgorzaty?O konieczności dokonania nowych tłumaczeń Mistrza i Małgorzaty niech świadczy fakt, że jeszcze do niedawna istniały w zasadzie wyłącznie dwa przekłady. Pierwszy z nich, uznawany za “kanoniczny”, to przekład autorstwa Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego z 1969 roku. Po ponad 20 latach, konkretnie w 1995 roku, światło dzienne ujrzało tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty autorstwa Andrzeja Drawicza. Co ciekawe, 5 lat wcześniej – 1990 roku – opublikował pierwsze na świecie wydanie krytyczne powieści Bułhakowa, opatrzonego własnym przychodzi 2016 rok i ukazują się w jednym czasie aż dwa nowe przekłady. Nakładem Fundacji Sąsiedzi ukazało się tłumaczenie autorstwa Jerzego Tura, z kolei nakładem wydawnictwa Znak książka ukazała się w przekładzie Grzegorza Przebindy wraz z rodziną. Rok później, a dokładniej w 2017 roku, tłumaczenia dokonał Jan Cichocki, które ujrzało światło dzienne dzięki wydawnictwu Bellona. Co istotne, każdy z tych Tłumaczy jest równocześnie literaturoznawcą, bułhakoznawcą i każdy z nich może pochwalić się pokaźnym dorobkiem naukowym. Teoretycznie więc powinno to być z korzyścią dla nowych wersji przekładów tego wyżej wspomniano o dosyć sporej ingerencji cenzury radzieckiej w pierwsze polskie tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty. Zgodnie z tym, co napisała Monika Sadowska na łamach Acta Polono-Ruthenica, powodem takiej deformacji tekstu był fakt, że przekład Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego powstał na podstawie fragmentów książki Bułhakowa opublikowanych w 1966 i 1967 roku przez miesięcznik Moskwa. Siłą rzeczy widać w nich mocną ingerencję radzieckich służb. Polski przekład tychże fragmentów ukazywał się kolejno w latach: 1969, 1970 i 1973. Z uwagi na ówczesne uwarunkowania geopolityczne, również polskie tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty nosiło wyraźne znamiona wyżej wspomnianej cenzury. Pełny przekład całej książki ukazał się w Polsce dopiero w 1980 Mistrza i Małgorzaty Andrzeja DrawiczaSkoro więc pierwsze tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty opierało się na ocenzurowanych wersjach oryginału, polski rynek musiał się doczekać wznowienia przekładu. Tak się stało za sprawą Andrzeja Drawicza, którego tłumaczenie ukazało się w 1995 roku. Jak stwierdził sam Tłumacz, wziął na warsztat ponownie dzieło Bułhakowa, ponieważ “praca I. Lewandowskiej i W. Dąbrowskiego była węźlasta i kolczasta”.Niemniej, jak mówi Grzegorz Przebinda w wywiadzie dla również i ten przekład nie oddawał całości sensu dzieła Bułhakowa. Głównie dlatego, że opierał się na wersji frankfurckiej, w której brakuje niektórych zdań, występują również liczne przeinaczenia. Właśnie to było powodem, dla którego G. Przebinda wraz z rodziną podjęli się ponownego przekładu Mistrza i Mistrza i Małgorzaty Grzegorza PrzebindyTym samym na jesień 2016 roku ukazało się nowe tłumaczenie tejże książki. W odróżnieniu do wcześniejszych publikacji, ich wydanie Mistrza i Małgorzaty zawiera liczne fragmenty, które przywrócili na kartki, a które wcześniejsi Tłumacze je pominęli. Tak było chociażby w 13. rozdziale, w którym pierwotnie Bułhakow zamieścił wątek o Alojzym Mogaryczu, który przyszedł do piszącego książkę Mistrza, którego następnie zdradził, aby przejąć jego mieszkanie. Jak twierdzi G. Przebinda:“Bułhakow napisał ten fragment, bo podejrzewał, że w realnym życiu zdradził go konkretny przyjaciel. Gdy wyszło na jaw, że się mylił, kazał ów fragment usunąć, co też żona pisarza uczyniła. Lidia Janowska także nie włożyła tego fragmentu do książki, nie umieścił go w swoim tłumaczeniu Andrzej Drawicz, ale my postanowiliśmy go przywrócić. Bez tego fragmentu byłoby trudno zrozumieć ciąg dalszy wątku o Mogaryczu, pojawiający się w rozdziale dwudziestym czwartym “Odzyskanie Mistrza”. Zachęcamy do lektury, by zrozumieć więcej.”Tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty Krzysztofa TuraW tym samym roku ukazało się tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty pióra Krzysztofa Tura. Poza odświeżoną wersją powieści, samo wydanie zostało wzbogacone o dodatek Czarny Mag, zawierający fragmenty ze wczesnej wersji książki z lat 1928-1933. Jako czytelnik znajdziesz tam dodatkowo poglądowe zdjęcia ówczesnej architektury Moskwy, czyli Soboru Chrystusa Zbawiciela. Fotografie przedstawiają również sceny z codziennego życia, takie jak uliczne legitymowanie, wyobrażenia Behemota i wiele Mistrza i Małgorzaty Jana CichockiegoWreszcie przychodzi rok 2017, w którym światło dzienne ujrzało tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty autorstwa Jana Cichockiego. W odróżnieniu od wcześniejszych przekładów, ten Tłumacz oparł swój przekład na ostatecznej, szóstej wersji powieści, która powstała w latach 1938-1940. W tej wersji książki również znajdują się fragmenty, wycięte wcześniej przez radziecką cenzurę. J. Cichocki starał się przybliżyć polskim czytelnikom czasy, w których rozgrywa się cała akcja Mistrza i krytycy podnoszą jednak argument, że część zabiegów, wypełniających świat przedstawiony, nie mogły mieć de facto miejsca, ponieważ odnoszą się do polskich realiów. Wystarczy wspomnieć tutaj chociażby fakt, że Iwan Bezdomny nosił czarne pepegi, co pochodzi od skrótu PPG – Polski Przemysł Gumowy. O ile taki zabieg doskonale przenosi nas w polskie realia ówczesnych czasów, o tyle nie są do końca zgodne z faktami. Gwoli ścisłości, pozostali Tłumacze użyli terminu czarne tenisówki na określenie tychże tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty jest lepsze?Na koniec warto przytoczyć fakt, iż sama powieść Bułhakowa jest dziełem niedokończonym, przez co niejednoznacznym i takim też powinna pozostać. Co więcej, każde tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty ma do zaoferowania coś unikalnego, jakąś wartość dodaną. Tak jest chociażby w przypadku przekładu I. Lewandowskiej i W. Dąbrowskiego, który opierał się na ocenzurowanej wersji pierwowzoru, co również niesie ze sobą cenne informacje o panujących w latach 60’ i 70’ warunkach geopolitycznych Europy wznowienia przywróciły ocenzurowane fragmenty, niemniej podejście każdego z Tłumaczy było zgoła inne, niż poprzedników. A. Drawicz przywrócił fragmenty wykluczone przez moskiewską cenzurę, ale opierała się na wersji frankfurckiej powieści, które nie zawierały innych zdań i również jest pełna przeinaczeń. G. Przebinda wraz z rodziną chcieli jak najmocniej przybliżyć realia ówczesnej Moskwy, z kolei K. Tur wzbogacił swój przekład o dodatek Czarny mag. J. Cichocki za cel natomiast postawił sobie przetłumaczenie szóstej wersji więc tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty jest lepsze? Najlepiej przekonać się o tym osobiście, ponieważ każde z nich jest unikalne, będąc swoistą interpretacją dzieła też polubisz:Tłumaczenie książki – na co zwrócić uwagę i jak wybrać tłumacza?Które tłumaczenie Władcy Pierścieni jest lepsze?Tłumaczenie Harry’ego Pottera – raj czytelnika, koszmar tłumaczaChcesz tłumaczyć literaturę?
utworzył o 14:58 odpowiedzi [8] Sortuj: AweA 15:07 Czytelniczka "Mistrz i Małgorzata" - miałam kupioną kiedyś tam w tłumaczeniu Drawicza i źle mi się to czytało, jakieś takie zgrzytliwe to było. Kupiłam w tłumaczeniu Jana Cichockiego i jestem bardzo zadowolona! Klimat jego tłumaczenia pięknie mi pasuje do książki. Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post Przekład "Gatsby'ego" pióra Dehnela zjechała porządnie inna rasowa tłumaczka: Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post Mistrz i Małgorzata Dąbrowskich jednak lepsze nie tylko od Drawicza ale i tłumaczeń późniejszych z roku 2016 i 2017. Nie wiem jaki jest cel zlecania tłumaczenia tej samej powieści innym osobom, jeśli to dawne tłumaczenie jest takie dobre, nastrojowe. Tym bardziej, że kolejne tłumaczenia nie powalają, absolutnie nie powalają. A już wydanie tłumaczenia z objaśnieniami to... Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej Ja tylko o "Władcy pierścieni" mogę się wypowiedzieć, bo z pozostałych czytałam tylko jedną i tylko raz, nie wiem nawet w jakim tłumaczeniu, dawno to było. Wychowałam się na tłumaczeniu Skibniewskiej i długo było ono dla mnie jedynym słusznym, jednak po przeczytaniu oryginału dopatrzyłam się w nim pewnych może nie błędów, ale na pewno niedokładności. Podobno tłumaczenie... Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej Magda 16:45 Czytelniczka Wielkiego Gatsby'ego czytałam w tym drugim tłumaczeniu (nie Dehnela) i muszę powiedzieć, że bardziej od samej historii podobał mi się język tej powieści. Z drugiej strony, chyba nawet w jakiejś opinii na LC (nie jestem pewna), przeczytałam, że to tłumaczenie Dehnela jest lepsze, bo bardziej oddaje klimat. Może jest w tym trochę prawdy - ja w trakcie swojej lektury jakoś nie... Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej Czytam teraz "Wielkiego Gatsby'ego" w tłumaczeniu Demkowskiej-Bohdziewicz i jak na razie, nie mam się do czego przyczepić. Miło się czyta ;) (z drugiej strony nie wiem, jednak jakie jest tłumaczenie Dehnela). Jeżeli chodzi o "Mistrza i Małgorzatę", to wydaje mi się, że lepszej jest tłumaczenie Lewandowskiej i Dąbrowskiego, a przynajmniej ja tak uważam. Całą lekturę... Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej Po pierwsze '"Władca pierścieni''. Lepiej czytać tłumaczenie Frąców czy Skibniewskiej? To trzecie odrzucam na wstępie. Po drugie ''Wielki Gatsby''. Czytałem go w przekładzie Dehnela. Chciałbym spytać, czy tłumaczenie Demkowskiej-Bohdziewicz jest lepsze? Po trzecie ''Mistrz i Małgorzata''. Lepsze Lewandowskiej i Dąbrowskiego, czy Drawicza? Uprzedzam, że sprawdzałem w... Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej Iwona 02:05 Czytelnik Drawicz nie umywa się do Lewandowskiej. Może dlatego, że przekład Lewandowskiej czytałam jako pierwszy i w nim się zakochałam. A tu ciekawy artykuł w temacie: Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post Aby napisać wiadomość zaloguj się
Мастер и Маргерита "Szatan we własnej osobie, ekscentrycznie ubrany Korowiow, gadatliwy kot Behemot , Asasello z kurzym udkiem w kieszeni marynarki i rudowłosa wiedźma Hella. Woland – wraz ze swą świtą - dokona niemałego zamieszania, gdy pojawi się w Moskwie. Ale czego spodziewać się po kimś, kto jadł śniadanie z samym Immanuelem Kantem, choć ten – gdy rozgrywa się akcja powieści - nie żyje od ponad stu lat…? Chcesz dołączyć do tej kompani? Uczestniczyć w wielkim diabelskim balu? A może przysłuchać się rozmowie Piłata z Jeszuą? W tej wielowymiarowej, tajemniczej powieści możliwe jest wszystko. Nawet szatan, który czyni dobro. Cena 89 PLN ISBN 978-83-65646-74-3 Poziom B2/C1 Mistrz i Małgorzata czyli impreza u szatana Nie ma co ukrywać – Mistrz i Małgorzata to na tyle ciężki kaliber, że po tę książkę sięgają zwykle trzy rodzaje osób. Pierwszy rodzaj to ci, którzy nie mają wyboru, bo to ich lektura – w szkole lub na studiach. Drugi to ci, których fascynuje literatura rosyjska i nie wyobrażają sobie, by przeżyć życie bez przeczytania dzieła Bułhakowa. Do trzeciego rodzaju należą ci, którym przyzwoitość nakazuje lekturę tak wielkiego i znanego dzieła, choćby po to, by móc się potem w jakiś sposób o nim wypowiedzieć. Nie zdradzę wam w tej chwili, do którego grona ja należę – może sami się domyślicie, a może sama wam to powiem 😊 Tymczasem zapraszam do mojej osobistej wyprawy w świat artystów i czarnej magii. Kto wie, co się wydarzy… A wy z pewnością nie spodziewacie się, jakie będzie zakończenie tej podróży. Michaił Bułhakow – między medycyną a literaturą Mistrz i Małgorzata to jedna z najważniejszych książek XX wieku. Kiedy mówi się o niej, używa się wielu przymiotników: uważa się ją za genialną, zaskakującą, ale też za wielowymiarową i skomplikowaną. Trochę tak jak życiorys Michaiła Bułhakowa – autora tego dzieła. Przyznam, że niewiele wiedziałam o tej postaci. Nie wiem, czy też macie takie wrażenie, ale literatura rosyjska jest traktowana przez system edukacji trochę po macoszemu. Zastanówcie się – czy w kanonie lektur szkolnych znajduje się inna książka z rosyjskim rodowodem, oprócz Mistrza i Małgorzaty oraz Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego? Ja nie miałam takiego szczęścia. Tymczasem osoba Bułhakowa, kiedy zaczęłam zgłębiać jego biografię, okazała się niemal tak wielowątkowa, jak akcja dzieła, które stworzył. Urodził się pod koniec XIX wieku w Kijowie, w rodzinie biednej, ale ceniącej sztukę, literaturę i teatr. Nie mogło to nie wywrzeć wpływu na przyszłego pisarza – niektóre źródła podają, że swoje pierwsze opowiadanie napisał w wieku 7 lat. Po maturze nie podjął jednak studiów humanistycznych, wybrał medycynę. Choć studia przerwała wojna, miał okazję wykorzystać swoją wiedzę, pracując w przyfrontowych szpitalach. Niewielu o tym wie (albo mówi), ale był to też czas, kiedy Bułhakow uzależnił się od morfiny. Pisarstwu poświęcił się, gdy skończyła się wojna, a on sam zakończył pracę w kolejnych szpitalach. Zaczął od felietonów, ale z czasem pojawiły się też 3 powieści, kilkanaście opowiadań i 10 sztuk teatralnych. Jego największe dzieło, a więc Mistrza i Małgorzatę, kończył tuż przed śmiercią i niestety nie doczekał się już jego publikacji – książkę wydano 26 lat po odejściu Michaiła Bułhakowa (oczywiście najpierw w wersji ocenzurowanej). Mistrz i Małgorzata w pigułce Kiedy uzmysłowiłam sobie, że pisząc o Mistrzu i Małgorzacie, wypadałoby chociaż z grubsza powiedzieć, o co chodzi w tej książce, wiedziałam, że czeka mnie niełatwe zadanie. To dzieło wielowymiarowe i wielopłaszczyznowe, dlatego ogólne streszczenie go było dla mnie sporym wyzwaniem. Skoro jednak je podjęłam, zacznę chyba od tego, że historia Mistrza oraz jego ukochanej Małgorzaty została opisana w 32 rozdziałach. Co ciekawe Bułhakow połączył je w sposób przypominający trochę montaż filmowy. Mamy do czynienia z wieloma wątkami i różnymi technikami narracyjnymi. Ale tak naprawdę wątki główne mamy trzy: pobyt szatana (Wolanda) w Moskwie, uczucie Mistrza i Małgorzaty oraz spotkanie Piłata z Joszuą – element powieści historycznej wplecionej w książkę, będący pewnego rodzaju powieścią w powieści. Na tym etapie zrozumienie dzieła Bułhakowa nie stanowi jeszcze wielkiego problemu, ale gdy dodamy do tego całą plejadę bohaterów i mniejszych wątków… zaczyna się zabawa na miarę Balu Wiosennej Pełni lub Balu Stu Królów – wydarzenia organizowanego przez Wolanda. Cóż tam się nie dzieje… ludzie tracą głowy (dosłownie), Małgorzata zmienia się w czarownicę i lata na miotle, w szpitalu psychiatrycznym co rusz przybywa nowych pacjentów…Ale wiecie co? Te wszystkie wydarzenia (i wszyscy bohaterowie) tworzą spójną całość. I choć mój kot nie nazywa się Behemot, pozostaję pod wielkim wrażeniem książki Bułhakowa. Nie znam drugiej takiej książki, w której tyle wątków splatałoby się w tak genialne dzieło. (Tak, to ten moment, kiedy odkryłam swoje stanowisko względem Mistrza i Małgorzaty, ale proszę, czytajcie dalej! 😊) Sztuka teatralna czy film? Byłoby dziwne, gdyby twórczość Bułhakowa, człowieka obeznanego ze światem teatru, tworzącego sztuki teatralne, a także występującego w roli aktora, nie zostały w jakiś sposób wykorzystane. Powstała niezliczona ilość spektakli (Mistrz i Małgorzata obecna jest ciągle w Teatrze Dramatycznym, Teatrze Ludowym czy Teatrze Współczesnym), ale rosyjskie dzieło obecne jest też na ekranie – tym mniejszym i tym większym. Warto wspomnieć ekranizacje: tę włosko-jugosławiańską z 1972 roku i, oczywiście, rosyjską, z 1994. Skąd więc stosunkowo niskie, w skali Filmwebu, oceny tych produkcji? Nie wiem, czy podzielicie moje zdanie, czy nie, ale osobiście uważam, że Mistrz i Małgorzata to idealny materiał, przede wszystkim, teatralny. I to taki, który należy obejrzeć osobiście, by na własnej skórze poczuć dramatyzm i różnorodność postaci. Kino czy telewizja mocno odzierają dzieło Bułhakowa z tych wartości. Może i użytkownicy Filmwebu mają takie odczucia…? Mistrz i Małgorzata (Master i Margarita) – miniserial, Rosja, 2005 Mistrz i Małgorzata po rosyjsku Jedna sprawa to zobaczyć Mistrza i Małgorzatę w kinie, telewizji lub teatrze, a druga, to tę książkę przeczytać. Skoro miałam już za sobą polski przekład, przyszło mi do głowy, żeby jeszcze bardziej zbliżyć się do dzieła Michaiła Bułhakowa i spróbować poznać rosyjską wersję tekstu. Spokojnie, nie chodzi o oryginał, bo obawiam się, że moja znajomość języka rosyjskiego byłaby niewystarczająca, by temu podołać. Natomiast okazała się całkiem w sam raz, jeśli chodzi o tłumaczenie Wydawnictwa [ze słownikiem] na poziomie B2/C1. Przykładowy fragment Mistrza i Małgorzaty ze słownikiem na marginesie Jak widać, schemat jest bardzo prosty. Na każdej stronie książki został umieszczony słowniczek z przetłumaczonymi najtrudniejszymi słowami (sprawę ułatwia to, że są one wyróżnione w tekście). Świetny patent na to, żeby odświeżyć sobie wiedzę z języka, przyswoić nowe terminy i nauczyć się ich zastosowania w praktyce. Takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. I wiecie co? Czytając Mistrza i Małgorzatę po rosyjsku miałam wrażenie, że jeszcze lepiej rozumiem bohaterów tego dzieła. Oczyma wyobraźni widziałam ich przemierzających moskiewskie ulice, wciągnęła mnie też realistycznie przedstawiona atmosfera Rosji lat 30. Dodajmy do tego sugestywne opisy czarodziejskich przemian oraz elementy satanistyczne i… impreza u szatana gotowa. Tym ciekawsza i wciągająca, bo rosyjska i, do tej pory, nieznana.
W pierwszym numerze tegorocznego „Przeglądu” polecamy świetny tekst o tłumaczach i tłumaczeniu pióra Bożeny Witowicz z Instytutu Lingwistyki Stosowanej UW: Narzan, zubrik i pepegi. Co wyczytali tłumacze w najnowszych przekładach Mistrza i Małgorzaty. „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa cieszy się w naszym kraju nieustającą poczytnością i nieodmiennie zwycięża w plebiscytach na ulubiony utwór literacki. Nic dziwnego – mówi o wielkiej miłości, ponadczasowych wartościach i odwiecznej walce dobra ze złem. To książka z rodzaju tych, które czyta się jednym tchem, a potem niejednokrotnie do nich powraca, by przy kolejnej lekturze odkryć coś nowego. Rzadko jednak czytelnicy zdają sobie sprawę, że jedną z tajemnic sukcesu takich książek stanowi przekład. Zazwyczaj nie zwracają nawet uwagi na to, czyje tłumaczenie trzymają w ręku, rzadziej porównują tłumaczenia, jeśli jest ich kilka, a jeszcze rzadziej sięgają po oryginał, by porównać go z przekładem. Tymczasem przekład ma niebagatelny wpływ na odbiór: zły może zgubić dzieło wybitne, świetny – przeciętną książkę wynieść na szczyt. O tym, jak doniosły bywa wkład tłumacza w kształt dzieła i jak duże mogą być różnice między poszczególnymi tłumaczeniami, niech świadczy właśnie „Mistrz i Małgorzata”. Przykład wybrany nie bez powodu, gdyż niedawno otrzymaliśmy niemal jednocześnie trzy nowe przekłady. W 2016 r. minęła 50. rocznica pierwszego, mocno zresztą okrojonego przez radziecką cenzurę, wydania tego dzieła w miesięczniku literackim „Moskwa”, a jubileusz zainspirował nowe już pokolenia polskich tłumaczy. Warto przypomnieć, że do niedawna istniały w Polsce dwa przekłady: pierwszy, Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego z 1969 r., który uchodzi za „kanoniczny”, oraz drugi – Andrzeja Drawicza z 1990 r. Trzy nowe tłumaczenia przygotowali: Krzysztof Tur (Michał Bułgakow, „Mistrz i Małgorzata. Czarny Mag”, Fundacja Sąsiedzi, Białystok 2016), Grzegorz Przebinda z rodziną (Michaił Bułhakow, „Mistrz i Małgorzata,” Znak, Kraków 2016) oraz Jan Cichocki (Michaił Bułhakow, „Mistrz i Małgorzata”, Bellona, Warszawa 2017). Wszyscy są tłumaczami, literaturoznawcami, a także uznanymi bułhakoznawcami z niebagatelnym dorobkiem naukowym. Tłumaczenie jest jak żona… Jeśli piękne, to niekoniecznie wierne, jeśli wierne, to niekoniecznie piękne. Tyle stare powiedzenie, a co mówią realia? Podobnie jak każda lektura przekład jest najpierw i przede wszystkim interpretacją. Każdy czytelnik inaczej rozumie tekst, a im bardziej jest on złożony, tym więcej może mieć odczytań. W „Mistrzu i Małgorzacie” jeden dostrzeże głównie wątek miłosny, drugi porewolucyjne realia radzieckie, a trzeci środowisko artystyczne. Każda lektura jest odczytaniem przefiltrowanym przez indywidualną wrażliwość czytelnika, to każdorazowe kreowanie tekstu na nowo. Tłumacz na początku też jest zwykłym czytelnikiem, dopiero potem czytelnikiem szczególnym. Mając do czynienia z oryginałem, najpierw go interpretuje, a następnie stara się swoje rozumienie tekstu oddać w języku przekładu. Problem polega na tym, że czytelnik raczej się spodziewa, że tłumacz wiernie odda oryginał, że będzie przekaźnikiem intencji autora. Jednak ostatecznie zawsze otrzymujemy tekst przeniknięty osobowością tłumacza. Tłumacz tworzy dla czytelnika tekst na nowo, twórczo rozwija sensy, język i rytm dzieła, przy jednoczesnej trosce o zachowanie bliskości z oryginałem, w tym językiem autora. Ale wszelkich wyborów dokonuje sam, kierując się swoją wiedzą, umiejętnościami i własnym rozumieniem tekstu. I tak tłumaczenie nigdy nie bywa raz na zawsze skończone. Stąd się biorą nierzadko wielokrotne próby przekładu tych samych dzieł i tak różne ich wyniki. Czasem efekt końcowy jest odmienny nie z powodu indywidualności tłumaczy, ale dlatego, że każdy z nich przekładał inny tekst. Jak to możliwe? Powieść „Mistrz i Małgorzata” ma dramatyczne i zawikłane losy, podobnie jak sam autor. Bułhakow zaczął pracować nad nią ok. 1928 r., ale zmarł w 1940 r., nie ukończywszy jej. Pozostawił jednak wytyczne swojej trzeciej żonie, Helenie, która stała się opiekunką i wydawczynią spuścizny męża. W ciągu tych 12 lat rękopis został spalony przez samego autora (ale „rękopisy nie płoną”!), był po wielokroć poprawiany. W toku pracy powstały wersje do tego stopnia rozbieżne, że obecnie badacze wyróżniają ich sześć. W zależności od tego, którą wersję tłumacz wybrał jako podstawę tłumaczenia – a panuje tu pełna dowolność – tak różne mogą być przekłady. Polskie bazują na czterech spośród sześciu wersji oryginału. Jeśli je porównać – choć to na ogół zajęcie dla specjalistów i/lub pasjonatów – zauważymy, że istnieją między nimi ogromne różnice, począwszy od warstwy fabularnej, na pojedynczych zdaniach i słowach skończywszy. Zagubione w tłumaczeniu, odnalezione w przekładzie Przystępując do przekładu, tłumacz musi podjąć niezliczone decyzje. Czy nazwy geograficzne spolszczać czy oddać w zapisie fonetycznym? Nazwiska znaczące tłumaczyć czy nie? Jak oddać zjawiska obcej kultury nieistniejące w języku przekładu – bo cóż to takiego zubrik? Z tych właśnie mikrowyborów powstają makroróżnice. W trzech najnowszych przekładach powieści różnice zaczynają się już od nazwiska autora. Krzysztof Tur postanowił przywrócić rosyjską wersję, Bułgakow, co jest zgodne z zasadami rosyjskiej fonetyki, choć idzie wbrew przyjętej w Polsce – i przez pozostałych tłumaczy – zukrainizowanej pisowni. Wpływ na to miał fakt, że pisarz urodził się w Kijowie, ale był rdzennym Rosjaninem. Tur także jako jedyny zdecydował się spolszczyć jego imię jako Michał, podobnie jak mówimy o Włodzimierzu Majakowskim, a nie Władimirze. Już w samej powieści tłumacze decydowali się raz pozostawić fonetyczne Patriarsze Prudy, innym razem oddać to miejsce jako Patriarsze Stawy, raz łagier na Wyspach Sołowieckich przedstawiany jest jako Sołowki, innym razem – Sołówki. U Tura jest Marek Szczurobójca (oryg. Mark Krysoboj), u Przebindy zaś Marek, zwany Szczurojadem, które to określenie tłumacz wybrał, jak wyjaśnia, w nawiązaniu do spotykanego w rosyjskim folklorze miejskim słowa krysojed. Obuwie z płótna na gumowej podeszwie, które w powieści nosił Iwan Bezdomny, oddane zostało przez Cichockiego jako czarne pepegi, co pochodzi od skrótu PPG – Polski Przemysł Gumowy. Teraz rzadko już się słyszy to słowo i zazwyczaj wybierane są – co też uczynili pozostali tłumacze – czarne tenisówki. Pepegi zdają się tutaj o tyle mniej adekwatne, że akcja powieści rozgrywa się w latach 30. w Moskwie, co nie wiąże się ani z Polską, ani z jej przemysłem. Z drugiej strony pepegi istniały u nas już w okresie międzywojennym, można zatem przyjąć, że tłumacz zastosował pojęcie odpowiednie do realiów oryginału. Przedstawione odmienności pozwalają dostrzec niuanse słownictwa, jednak nie do końca możemy dzięki nim uzmysłowić sobie różnice w skali całego tekstu. Przyjrzyjmy się więc tym zagadnieniom szerzej na cytatach zaczerpniętych z pięciu przekładów. Oto scena pojawienia się w powieści Wolanda: „I wtedy upalne powietrze zgęstniało przed nim, i utkał się z tego powietrza przezroczysty obywatel o przedziwnej powierzchowności. Na maleńkiej główce dżokejka, zaś kraciasta marynareczka kusa i także z powietrza (…). Obywatel miał jakiś sążeń wzrostu, ale w ramionach był wąski, niewiarygodnie chudy, a fizjonomię, proszę zauważyć, miał szyderczą” (Tur). „W tej samej chwili tuż przed nim rozpalone powietrze zgęstniało i utkał się z niego przezroczysty obywatel o przedziwnym wyglądzie. Na malutkiej główce dżokejka, do tego powiewna kusa marynareczka w kratkę (…). Wzrostu jegomość miał z sążeń, ale był wąski w barach, chudy niezmiernie, a fizjonomia, proszę zauważyć, była szydercza” (Cichocki). „W tym momencie upalne powietrze przed Berliozem zgęstniało i uformowało się na kształt przezroczystego obywatela przedziwnej powierzchowności. Dżokejka na malutkiej główce; kusa, kraciasta, wiatrem podszyta marynarczyna (…). Obywatel był wysoki jak tyka, ale wąski w barach, strasznie chudy i z szyderczą – zwracam uwagę – fizjonomią” (Drawicz). „Wtedy gorące powietrze przed nim zgęstniało i utkała się z tego powietrza przezroczysta postać jakiegoś przedziwnego osobnika. Na maleńkiej główce dżokejka, do tego kusa kraciasta marynarka, też jakby z powietrza (…). Typ nieprzeciętnie wysoki, ale coś wąski w ramionach, niezmiernie wychudzony, a do tego, proszę zauważyć, co za szydercza mina!” (Przebinda). „I wtedy skwarne powietrze zgęstniało przed Berliozem i wysnuł się z owego powietrza przezroczysty, nad wyraz przedziwny obywatel. Malutka główka, dżokejka, kusa kraciasta marynareczka utkana z powietrza (…). Miał ze dwa metry wzrostu, ale w ramionach wąski był i chudy niepomiernie, a fizys, proszę zauważyć, miał szyderczą” (Lewandowska, Dąbrowski). Niby to samo, a jakże różne! Zwróćmy uwagę chociażby na kwestię wzrostu osobnika, bo jest to także przykład różnic kulturowych. Tłumacze, dokonując takiego, a nie innego wyboru, musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, co odbiorca docelowy (Polak) o kulturze wyjściowej (rosyjskiej) może wiedzieć, a czego nie wie. Pozostawiając w przekładzie sążeń, tłumacze zapewne zakładali, że przeciętny czytelnik wie, jaką jest on miarą, gdyż z samego kontekstu nie można wywnioskować, czy to dużo, czy mało (przykł. 1 i 2). Inną możliwością jest przekład przybliżony, który już nam sugeruje wielkość, ale nadal nie wiemy, ile konkretnie postać miała wzrostu („wysoki jak tyka”, przykł. 3; „typ nieprzeciętnie wysoki”, przykł. 4). Wreszcie mamy konkretny wymiar: „miał ze dwa metry wzrostu” (przykł. 5). Tak, sążeń ma nieco ponad 2 m długości. Przy okazji te rozwiązania translatorskie obrazują różne strategie przekładu: sążeń to przykład tzw. egzotyzacji, czyli podkreślenia różnic kulturowych, lokalnego rosyjskiego kolorytu. „Wysoki jak tyka” i „dwa metry wzrostu” są zaś udomowieniem – zatarciem odrębności kultury oryginalnej na rzecz maksymalnego ułatwienia polskiemu czytelnikowi zrozumienia tekstu. Albo inny przykład. Co jest bardziej adekwatne: „kuchnia-laboratorium” (Tur), „fabryka-kuchnia” (Przebinda) czy „fabryka jedzenia” (Cichocki)? Jakimi drogami mogły iść myśli i skojarzenia tłumaczy? I czy taki niuans ma jakiekolwiek znaczenie dla czytelnika? Ma znaczenie dla zrozumienia głębi utworu, ale pozostaje właściwie bez znaczenia, jeśli wystarczy nam wiedza, że chodzi po prostu o kuchnię. Dociekliwym jednak można przybliżyć różnice, a istotną rolę odgrywa tu kontekst epoki. Bułhakow, jak już wiemy, zaczął pisać powieść w roku 1928. Całe lata 20. stały w Rosji pod znakiem odrzucenia wszystkiego, co stare, carskie, przedrewolucyjne, i eksperymentowania na skalę społeczną. Te eksperymenty dotyczyły idei życia kolektywnego (i architektury) czy emancypacji i roli kobiet, które zamiast gospodyniami domowymi miały się stać robotnicami. Państwo zaś miało przejąć niezbędne role poprzez stworzenie sieci publicznych zakładów opieki nad dziećmi, takich jak żłobki i przedszkola, oraz instytucji zbiorowego żywienia: jadłodajni i stołówek. Były to też czasy biedy, niedoborów żywności i poszukiwań produktów zastępczych. Taka kuchnia-laboratorium to pomieszczenie eksperymentalne, w którym stwarzano nowe, pełnowartościowe potrawy z surowców dotąd niejadalnych. Fabryka zaś to maszynowa produkcja masowa, taśmowa, ujednolicona, a fabryka-kuchnia to miejsce, z którego wychodzą takież potrawy: mało wyszukane i mało różnorodne. Wreszcie fabryka jedzenia – zgodnie z wyjaśnieniem tłumacza chodzi o „duże zmechanizowane przedsiębiorstwo żywienia zbiorowego”. Nawigator czy bosman? A co z potrawami, którymi raczyli się biesiadnicy w Gribojedowie? Zubrik i karski również zaowocowały niezwykłą różnorodnością w przekładzie: od zubrika (danie z kawałków różnych mięs zapieczonych na małej patelni ze śmietaną i serem) przez gicz (tandem Lewandowska-Dąbrowski), sarninę (Drawicz), aż po ragout (Tur). Karski zaś to: rodzaj szaszłyka, szaszłyk kaukaski albo szaszłyk barani. O ile w tych przypadkach tłumacze starali się przybliżyć polskim czytelnikom istotę rosyjskich dań, stosując bardziej dla nas zrozumiałe odpowiedniki, o tyle wszyscy pozostawili oryginalny narzan, przydając tekstowi obcych realiów, gdyż chodzi po prostu o wodę mineralną. Dalej jest: „bosman Żorż”, „nawigator Żorż” i „szturman Żorż” – ponownie to samo, a jakże inne. Dlaczego? Szturman to rosyjski odpowiednik nawigatora, więc na tym poziomie kwestia sprowadza się do decyzji tłumacza: pozostawić rosyjskie słowo lub zastosować polski odpowiednik. Ale między bosmanem a nawigatorem jest już większa różnica. Nawigator to osoba odpowiadająca na statku za określanie jego położenia i wyznaczanie najlepszej drogi do celu, bosman zaś kieruje pracami pokładowymi. Wybór tłumacza zależy tu od tego, jak zinterpretuje on rolę postaci w sytuacji, gdy w tekście nie ma dość wskazówek. Nawigator brzmi bardziej kierowniczo, a bosman po prostu swojsko, a zarazem męsko, co przydaje bohaterce (Żorż to kobieta!) odpowiedniej aury, tak niezbędnej do jej działalności literackiej w obszarze „batalistycznych opowieści morskich”. I tutaj tłumacze się różnią: pierwszy uznał, że je produkowała, drugi, że tworzyła, a trzeci, że pisała. Podobne niuanse można by analizować w odniesieniu do „Figlów Korowiowa” (Tur), „Wygłupów Korowiowa” (Przebinda) i „Popisów Korowiowa” (Cichocki). A co z lokum, w którym rozgościła się świta Wolanda? Co jest słuszniejsze: „niedobre mieszkanie”, „nawiedzone mieszkanie” czy „feralne mieszkanie”? W powieściowym mieszkaniu nr 50 na ul. Sadowej „niedobrze” faktycznie mieszkał sam Bułhakow. Po rewolucji, gdy mieszkań brakowało, a do tego usiłowano wprowadzać idee życia kolektywnego, pokoje obszernego mieszkania zostały przydzielone różnym rodzinom, a wszyscy mieszkańcy dzielili kuchnię, łazienkę i korytarze. Dla Bułhakowa takie stadne, pozbawione prywatności życie, dzielone z kompletnie obcymi mu duchowo ludźmi, było męczarnią – wynalazkiem dobrym jedynie dla kogoś z piekła rodem, diabelskiego Wolanda, a przy tym postaci z krwi i kości. Z tego powodu „nawiedzone mieszkanie” sugerujące duchy i jakieś postacie niematerialne nie wydaje się wyborem zgodnym z intencją autora. Ale „feralne mieszkanie” jest jej blisko. Przykłady można mnożyć. Każdy naród ma własny językowy obraz świata, w którym odbija się jego kulturowo-historyczna specyfika. Tłumacz musi się zmierzyć z tymi wyzwaniami, ale zawsze ma świadomość, że nie jest to praca skończona. Lecz ma również satysfakcję, gdy „jego utwór” żyje w sercach czytelników i staje się częścią naszej narodowej kultury. Zachęcam do lektury „Mistrza i Małgorzaty” – wszystkich pięciu tłumaczeń. Bo to dobra książka. I czytając pięć tłumaczeń, mamy szansę nie tylko podziwiać wysiłek (ba! kunszt) translatorski kilku osób, zastanowić się, jakich wyborów sami dokonalibyśmy na ich miejscu, ale i przeżyć wielką duchową przygodę. Bożena Witowicz Autorka jest rusycystką, specjalizuje się w literaturze i historii XX w., głównie Rosji. Tekst publikujemy dzięki uprzejmości „Przegladu”
Michaił Bułhakow Mistrz i Małgorzata Tłumaczenie: Leokadia Anna Przebinda, Grzegorz Przebinda, Igor Przebinda Nowy przekład powieści wszech czasów "Mistrz i Małgorzata" to nie tylko jedna z najważniejszych powieści XX wieku, ale jedno z najbardziej tajemniczych dzieł światowej literatury, pełne zagadek, symboli, niedopowiedzeń. Mogłoby się wydawać, że o arcydziele Bułhakowa powiedziano już wszystko. Po 50 latach od ukazania się książki Grzegorz Przebinda wraz z żoną Leokadią i synem Igorem udowadniają swym nowym tłumaczeniem, że to nieprawda. Odkrywają kolejne warstwy fascynującej historii, rozwiewają wątpliwości i polemizują z poprzednimi przekładami. Oferują nowy klucz do odczytania tej wielkiej księgi, przybliżając ją współczesnemu czytelnikowi. To prawdopodobnie pierwszy przypadek, gdy przypisy czyta się z równą fascynacją co tekst samej powieści. Michaił Bułhakow – człowiek o wielu twarzach: lekarz frontowy, aktor, dziennikarz, ale przede wszystkim genialny pisarz. Nad swoim największym dziełem – Mistrzem i Małgorzatą – pracował przez 12 lat. Chociaż druku nie doczekał, to w chwili wydania powieści z dnia na dzień zyskał nieśmiertelność. Oprawa twarda Format: 140x205 Liczba stron: 544 Wydanie: n-te Data pierwszego wydania: 2016-10-24 ISBN: 978-83-240-4334-7 Tłumaczenie: Leokadia Anna Przebinda, Grzegorz Przebinda, Igor Przebinda Przeczytaj także Czytam, więc nie śpię Czytać można wszędzie. Czytać można zawsze. Czytać można przez 24 godziny bez przerwy! Księgarnia Autorska zaprasza na wyjątkowe wydarzenie na Warszawskich Targach Książki. >>> czytaj więcej Dorwać Mistrza i Małgorzatę W czwartek 9 marca Wydawnictwo Znak zaprasza na 19. spotkanie z cyklu „Dorwać Mistrza", w którym udział wezmą tłumacze „Mistrza i Małgorzaty", czyli demoniczno-filologiczny klan Przebindów: Leokadia Anna Przebinda, Grzegorz Przebinda, Aneta Przebinda, Igor Przebinda oraz goście: Anna Dymna, Ewa Wojdyłło, Maciej Bieniasz. >>> czytaj więcej Mistrzowskie czytanie! Teatr Scena, Agencja Artystyczna Acoustic oraz Wydawnictwo ZNAK zapraszają na „Mistrzowskie czytanie" z udziałem Wiktora Zborowskiego. Podczas spotkania usłyszymy w znakomitej interpretacji fragmenty "Mistrza i Małgorzaty" Michaiła Bułhakowa, powieści uznanej za jedno z najwybitniejszych dzieł światowej literatury. >>> czytaj więcej Hollywood przygotowuje się do ekranizacji „Mistrza i Małgorzaty" Producentki Swietłana Migunowa-Dali i Grace Loh zapowiedziały, że chcą zrobić film z budżetem między 50 a 100 milionów dolarów. >>> czytaj więcej Najlepsze powieści pod choinkę! Dziś kolejne propozycje książek, które będą wspaniałymi prezentami pod choinkę. Zobaczcie, jakie powieści sprawią radość Waszym bliskim! >>> czytaj więcej O „Mistrzu i Małgorzacie" w Krakowie W czwartek 15 grudnia zapraszamy do krakowskiej kawiarni Cheder na spotkanie poświęcone kongenialnemu tłumaczeniu Mistrza i Małgorzaty. >>> czytaj więcej O nowym przekładzie "Mistrza i Małgorzaty" w Krośnie W poniedziałek 5 grudnia w Krośnie odbędzie się spotkanie z Anną Przebindą, Grzegorzem Przebindą i Igorem Przebindą poświęcone kongenialnemu tłumaczeniu „Mistrza i Małgorzaty". >>> czytaj więcej O przekładzie „Mistrza i Małgorzaty" w Toruniu W piątek 25 listopada zapraszamy do Torunia na premierę nowego przekładu "Mistrza i Małgorzaty" i spotkanie z rodziną Przebindów, która podjęła się nowego tłumaczenia. >>> czytaj więcej Nowe tłumaczenie - klucz do zrozumienia tajemnicy „Mistrza i Małgorzaty" Z rodziną Przebindów - autorami trzeciego tłumaczenia - rozmawia Maria Makuch. >>> czytaj więcej Recenzje Dodaj własną recenzję Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.
nowe tłumaczenie mistrza i małgorzaty